Zbyt wysoki głos u mężczyzn.

zbyt wysoki głos
Zbyt wysoki głos u mężczyzn.

Zbyt wysoki głos u mężczyzn staje się coraz częstszym problemem.

Kobiety kochają niskie i elektryzujące męskie głosy…a tu klops…falsecik…

„Przez telefon biorą mnie za kobietę” – tak często skarżą się mężczyźni, zgłaszający się po poradę z zakresu emisji głosu.

Tajne przez poufne.

Zgłaszają się oczywiście mailowo.

Już sam fakt wyboru kontaktu drogą elektroniczną, zamiast telefoniczną, która z pewnością szybciej załatwiłaby sprawę, sugeruje strategię unikania interakcji werbalnych.

Jest to niezwykle znamienne dla osób z kompleksem zbyt wysokiego głosu.

I niestety trzeba przyznać, że faktycznie- nic tak bardzo nie odbiera uroku panom, jak właśnie zbyt wysoka i piskliwa tonacja głosu.

Podobnie nic równie mocno nie odbiera pewności siebie, zwłaszcza tym, którzy zdają sobie sprawę z niedoskonałości barwy własnego głosu.

Jak na złość, w wielu zawodach coraz częściej wymaga się od pracowników aktywności werbalnej i to na forum publicznym.

Prezentacje, prelekcje, sprawozdania ustne, rozmowy z klientami- wszystko to, chce nas brutalnie wyrwać ze strefy komfortu.

I bardzo dobrze!

Pozostawanie w niej zbyt długo, z wielu powodów tylko nasila problem zbyt wysokiego głosu, który przy odrobinie wysiłku spokojnie da się rozwiązać.

Przyczyny zbyt wysokiego głosu u mężczyzn.

W pierwszej kolejności należy upewnić się czy za specyficzną barwą głosu nie kryją się problemy zdrowotne np.

zaburzenia hormonalne

kłopoty z tarczycą

dolegliwości endokrynologiczne

To własnie one bardzo często, oczywiście poza innymi objawami, manifestują się właśnie zmianami w obrębie tonacji głosu.

Ważne jest także ustalenie od kiedy problem nas dotyczy. Czy jest to nagła zmiana? Czy jest tak praktycznie od zawsze?

Pisząc „od zawsze” mam na myśli czy po okresie mutacji barwa głosu ustabilizowała się naturalnie czy też od tamtej pory stała się kłopotliwa?

Ciało jest ważne.

W następnej kolejności należy wziąć pod uwagę czynniki fizjologiczne. Za prawidłowe funkcjonowanie głosu, odpowiada praca poszczególnych grup mięśniowych układu oddechowego, fonacyjnego i artykulacyjnego.

Nieużywane mięśnie wiotczeją.

Dlatego jeśli przez dłuższy czas nie korzystaliśmy w pełni z naszych mięśni głosowych (krtań), naturalnym będzie fakt, że nie zaczną one nagle prawidłowo działać, tylko dlatego, że tak chcemy.

Łatwiej będzie to wytłumaczyć osobom, które miały tą nieprzyjemną okoliczność załamania kończyny.

Mogę „pochwalić” się doświadczeniem złamania kostki prawej stopy. Po upływie ok. 1,5 miesiąca i zdjęciu gipsu, oczom ukazał się dramatyczny widok.

Noga w podrównaniu ze zdrową wyglądała tak anemicznie i przerażająco szczupło, jakby była przeszczepiona z innego ciała!

Dodatkowo była niezwykle słaba i utrzymanie równowagi, ciężaru ciała czy wykonanie kilku kroków bez pomocy kuli, było rzeczą wręcz niemożliwą.

Wszystkiemu winne mięśnie, w tym wypadku ich zwiotczenie z powodu dłuższego spoczynku.

Uff! Zwiotczenie, ale nie zanik!

Po łagodnej rehabilitacji i powrocie do samodzielnego poruszania się, wszystko wróciło do normy.

Co było najpierw jajko czy kura?

Czy zbyt wysoki głos powoduje niechęć do kontaktów werbalnych, czy może to zbyt rzadkie używanie mięśni głosowych daje efekt piskliwego, nienaturalnego tonu?

Mięśnie bez względu na położenie w organizmie funkcjonują tak samo.

Aby służyć długo i zdrowo potrzebują elastycznego ruchu, niwelowania zbędnych napięć i balansu między praca, a odpoczynkiem.

Z pewnością każdy przypadek będzie się od siebie różnił, ze względu na odmienne podłoże przyczyn, dlatego warto skonsultować się indywidualnie.

Osobiście obserwuję kilka cech łączących ludzi, którzy cierpią dyskomfort z powodu zbyt wysokiego głosu.

Najczęściej w trakcie wywiadu podczas konsultacji, które przeprowadzam dowiaduję się, że:

  • prowadzą siedzący tryb życia/pracy,
  • skarżą się na ból w okolicy karku, ramion, kręgosłupa, szyi czyli tych rejonów ważnych z uwagi na tworzenie się głosu,
  • spędzają ponad 5h dziennie przed komputerem,
  • mówią cicho, niewyraźnie i za szybko,
  • wolą słuchać niż mówić (!)
  • nie pamiętają kiedy ostatnio krzyczeli, wołali kogoś z daleka, głośno śmiali się czy śpiewali
  • mają trudności z opisaniem w kilku przymiotnikach własnego głosu
  • cierpią na nosowość głosu

Sądzę, że już samo prześledzenie tych punktów daje niezły ogląd na sprawę. Łączy się to oczywiście z tym, o czym wspomniałam już wcześniej- im częściej głos używany, tym staje się lepszy.

Rzecz jasna w granicach i norach, bo nie chodzi tu o jego przeforsowanie, które też jest niezbyt zdrowe i też ma swoje konsekwencje.

Jeśli identyfikujecie się się z powyższymi punktami, to świetnie, że trafiliście na ten artykuł!

To także dobra wiadomość dlatego, że najpewniej nie dotyczy was żadna patologia głosu i regularny trening usprawniający narządy mowy, może przynieść wspaniałe rezultaty.

Trochę na śmiesznie!


Pragnę też przy okazji obalić jeden z najbardziej popularnych mitów, mianowicie, że głosu nie da się zmienić.

Oczywiście, że się da!

Robimy to sami właściwie codziennie. Przecież nie mówimy stale na jednym tonie jak roboty ze starych filmów science fiction, prawda?

Dla niedowiarków podam świetny przykład aktora Jarosława Boberka, który wprost wymiata dubbingowo.

Może powiecie, że on jest wyposażony w jakiś niebywały talent? Tak, pewnie też. Jednak z mojego punktu widzenia posiada on normalny, zdrowy głos, a reszta to praca i niebywały kunszt z jakim włada własnym narządem głosowym.

Zbyt wysoki głos to też…

Do omówienia zostały zatem jeszcze dwie kwestie, które mogą być niepokojące w kontekście zbyt wysokiego głosu : mutacji i nosowość głosu.

Oba te tematy są niezwykle obszerne przede wszystkim dlatego, że dotyczą szerszych powiązań zdrowotnych i tylko manifestują się w głosie. W skrócie- nie sam głos może być tutaj problemem.

Mutacja.

Jeśli jesteś młodym chłopakiem i czytasz ten tekst, to niczym się nie przejmuj.

Dorastasz, krtań się zmienia, wydłużają się struny głosowe, hormony szaleją i wszystko to, powoduje bardzo dynamiczne zmiany w obrębie barwy głosu.

To wszystko minie.

Jeśli jednak mimo upływu lat wahania tonacji nadal występują, to absolutnie tematu nie można bagatelizować. Należy udać się do lekarza lub zgłosić na konsultację.

Nie ma co pielęgnować kompleksów.

Nosowość bez nosa.

Nosowe brzmienie można pomylić ze zjawiskiem zbyt wysokiego głosu. Efekt dźwiękowy może być podobny ale fizjologicznie ma inne podłoże.

Generalnie o nosowości mówimy wtedy, kiedy cyrkulacja wydychanego powietrza w trakcie mówienia czy śpiewania nie zachodzi przez nos.

W prawidłowiej emisji głosu wdychamy i wydychamy zarówno przez nos jak i usta. Kiedy mamy zatkany nos np. przy katarze szybko czujemy, że mówienie bardzo nas męczy.

Wkładamy w to dużo wysiłku, układ oddechowy mocno się forsuje i oczywiście barwa głosu jest również mocno zmieniona. Przy przeziębieniu to naturalne i przejściowe.

Nosowość głosu to jednak nie grypa. Z jakichś powodów nos jest stale zatkany (alergie, wadliwe przegrody nosowe, złe nawyki oddechowe, problemy z zatokami) i dla poprawy jakości życia, nie warto tego bagatelizować.

Każdemu, kto chce zacząć pracę nad głosem polecam krótki i uniwersalny zestaw treningowy.