Praca głosem. Czy mówienie nie męczy?

mówienie nie męczy

Praca głosem, to praca jak każda inna.

No, może nie całkiem.

Jako trener emisji głosu często spotykam się z obiegową opinią, że mówienie nie męczy. Wiele osób uważa, że rozmowa nie jest jakąś wielce skomplikowaną czynnością. Przecież spotykamy się ze znajomymi właśnie po to, aby sobie pogadać. Przy kawie, czy do bladego świtu. Jeśli tylko jest z kim, można mówić bez końca.

Dlaczego miałoby to być męczące?

Uważasz, że mówienie nie męczy? A jednak!

Długotrwałe, intensywne mówienie po prostu męczy. Fachowo określane jest jako praca głosem, choć niekoniecznie musi być intratna finansowo. Najczęściej jednak jest.

Jeśli jesteś nauczycielem, wykładowcą, tłumaczem, pilotem wycieczek, przewodnikiem miejskim, prowadzisz szkolenia lub w inny sposób twoja praca związana jest z mówieniem, z pewnością po całym dniu zajęć, czujesz ogromne zmęczenie.

Dzieje się tak ponieważ pracując głosem, mocno aktywizujesz struny głosowe, aparat mowy oraz cały układ oddechowy, który często zużywa się znacznie szybciej, niż przypuszczamy.

Dlaczego mówienie jednak męczy?

Tworzenie dźwięku wymaga skoordynowanej pracy poszczególnych grup mięśniowych : mięśni oddechowych, głosowych i artykulacyjnych. Mięśnie te, podobnie jak wszystkie inne w naszym ciele jak, podlegają zjawisku fizjologicznemu zmęczeniu.

Po dłuższym mówieniu jakość wypowiedzi zaczyna spadać, oddech ulega spłyceniu i, aby zachować tą samą dynamikę mówienia co wcześniej, nieświadomie napinamy mięśnie krtani.

Objawia się to tzw. chorobami zawodowymi, o których dobrze wiedzą chociażby nauczyciele. Nieustanne chrypki, męczliwość głosu, suchość w ustach, drapanie w gardle, obniżenie barwy i zaniki głosu- nie wynikają z przeziębienia czy grypy. To typowe objawy nadmiernego forsowania i jego nieprawidłowego używania aparatu mowy.

Warto dodać, że pod wpływem zmęczenia, stopniowo zniekształca się także brzmienie głosek, czyli zmniejsza się dykcyjna poprawność wypowiedzi. Mówiąc prościej, zaczynamy leciutko „bełkotać”.

Najczęstszym odruchem przeciwdziałania temu zjawisku jest znowu bezwiedne natężanie krtani. Zamiast zrobić przerwę, odpocząć i rozluźnić zmęczone mięśnie, „ciśniemy” jeszcze bardziej, co w długofalowym efekcie może prowadzić nawet do okresowej afonii lub powstania guzków na strunach głosowych.

Aby uniknąć całej gamy tych dokuczliwych objawów, warto zadbać o odpowiednią profilaktykę. Stosując zasady higieny głosu, a także wdrażając ćwiczenia wzmacniające, możesz cieszyć się pięknym i zdrowym głosem

Praca głosem dla wtajemniczonych.

Ciekawostką z pewnością jest fakt, że foniatrzy, czyli lekarze zajmujący się fizjologią oraz patologią głosu, zgodnie twierdzą, że głos ludzki przystosowany jest do pracy przez zaledwie trzy godziny dziennie. Po upływie tego czasu, dla utrzymania zdrowia i zasad higieny głosu, wymagany jest niezbędny odpoczynek.

 Trzy godziny? Poważnie? To przecież bardzo mało.

Z pewnością większość z Was uśmiecha się z przekąsem czytając te doniesienia, ponieważ operuje głosem dzień w dzień i to zdecydowanie dłużej.

Oczywiście dane te, to statystyczne uśrednienie.

U kogoś, kto naturalnie wyposażony jest w mocny, odporny głos męczliwość głosu będzie obniżona, a czas pracy tym samym dłuższy. Natomiast dla osób o delikatniejszej konstrukcji i trzy godziny mogą okazać się zbyt długie.

Należy indywidualnie uwzględnić aktualny stan zdrowia, warunki pracy oraz otoczenie. Hałas, otwarta przestrzeń, zakurzone pomieszczenie, duże audytorium, to wszystko czynniki, które skracają bezpieczny czas pracy głosem.

A jednak stereotypy!

Wiem, że mogą zdać się na nic powyższe ostrzeżenia. Sądzimy, że mówienie nie męczy i kropka. Ktoś, kto twierdzi inaczej albo się do tego nie nadaje, albo nie posiada w tym kierunku talentu i basta.

Wiadomo już, że przekonania te, są głęboko błędne. Wszystkie osoby profesjonalnie i zawodowo operujące głosem w pracy np. aktorzy, estradowcy, lektorzy, spikerzy, radiowcy itd. trenują i dbają o własny głos.

Często pokutuje też wizja tzw.”paplających przyjaciółek”. Jako kobieta stanowczo protestuję. Plotkowanie nie ma płci! 😉

Oczywiście mam tu na myśli wszelkiego typu sytuacje towarzyskie, kiedy to w przyjacielskiej atmosferze rozmawiamy sobie do woli. Czy dokucza nam później zmęczenie, chrypka czy ból gardła…ależ skąd!

Dlaczego zatem po zwykłej rozmowie nie, ale już np. po przeprowadzonej prezentacji owszem, czujemy zmęczenie głosu?

Przestań się napinać!

Odpowiedź znajdziemy w fizjologii, w tym wypadku w napięciach mięśniowych.

Kiedy rozmawiamy z kimś bliskim, pozostajemy rozluźnieni, często śmiejemy się, podwyższając poziom endorfin i tym samym rozluźniamy się jeszcze bardziej. W kameralnym gronie słuchaczy, nie musimy mówić głośno, ani wkładać wysiłku w wyrazistość mówienia.

Wystarczy tylko zmienić otoczenie, z prywatnego na zawodowe, powiększyć audytorium i dodać trochę stresu, by już za chwilę poczuć zmęczenie głosu. Jest to, w pewnym sensie zjawisko zupełnie normalne i wręcz wymagane. Maksymalnie zrelaksowani, nie mielibyśmy ani ochoty, ani determinacji do pracy. Musimy być trochę napięci, zwarci i gotowi aby skutecznie działać.

Ale pamiętaj- tylko trochę!

Dlatego, aby mówić długo i zdrowo, warto wziąć pod uwagę owe bezpieczne trzy godziny pracy głosem. Niezbędne będzie także wprowadzenie do codziennej rutyny zasad higieny głosu:

  • przerwy w mówieniu
  • milczenie
  • ćwiczenia rozluźniające
  • ćwiczenia oddechowe
  • dbanie o prawidłową postawę ciała

Masz pytanie?
Iza Skrypuch – trener emisji głosu chętnie odpowie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *