Ćwiczenia z korkiem. Genialne czy niebezpieczne?

ćwiczenia z korkiem

Ćwiczenia z korkiem w ustach, to jeden z najbardziej znanych sposobów na perlistą dykcję.

Kiedy rozpoczynamy pracę nad emisją głosu, zwykle zaczynamy od ćwiczeń wzmacniających cały aparat mowy oraz tych, które będą miały za zadanie rozluźnić i uelastycznić cały staw skroniowo-żuchwowy.

Dlaczego?

To proste. Żaden, choćby i najpiękniejszy głos nie wydobędzie się na zewnątrz, jeśli mamy zaciśnięte zęby i nieruchome wargi.

Zatem na wszelkie”faflunienie”, bełkotanie i „szemranie pod nosem” użycie korka będzie genialnym rozwiązaniem. Ćwiczenie z korkiem jest proste i daje szybkie rezultaty.

Jak ćwiczyć z korkiem?

Świetnie i króciutko pokazuje to Tomek Kammel. Koniecznie zerknijcie na filmik, zanim przejdziemy do dalszej części artykułu.

Widzieliście?

Genialność ćwiczenia z korkiem opiera się właśnie na jego prostocie. I owszem, nic prostszego. Wystarczy włożyć korek do ust, przeczytać na głos kilka językołamaczy lub inny dowolny tekst i… efekt murowy!

Zwróćcie uwagę, że jeżeli chcemy aby to, co wypowiadamy z korkiem było jakkolwiek zrozumiałe, musimy użyć (i to bardzo intensywnie) całego aparatu artykulacyjnego.

Pracują mięśnie warg, języka, żuchwy, których na codzień większość z nas używa dość skromnie. Dlatego, nawet jeśli nie wyjdzie od razu fenomenalnie i tak warto spróbować.

Ćwicząc z korkiem, mamy wyjątkową okazję poćwiczyć nasz głos i dykcję…w pigułce!

Tuż po zakończeniu pracy z korkiem, mamy to poczucie perlistości, większej ekspresji i łatwości w wymowie. I chociaż jest to uczucie chwilowe, daje nam jednak próbkę tego, jak to jest mówić płynnie, wyraziście i …z przyjemnością!

Fakt przemijalności tego wrażenia, często ponoszony jest właśnie przez przeciwników ćwiczenia z korkiem i brany jako argument, jakoby ćwiczenia te były absolutnie nieskuteczne.

Czy jest tak w istocie?

Gorący temat!

Wrogowie korka uznają przede wszystkim ćwiczenia z nim za metodę mocno przestarzałą. Ostrzegają też, że może powodować kontuzje w obrębie stawu żuchwy czy wręcz prowadzić do bruksizmu (!) czyli do silnego zacisku szczęki i zębów, objawiającego się np. nocnym zgrzytaniem.

Mówią też, że poszczególne elementy aparatu mowy w trakcie ćwiczeń są dość napięte a oddychanie chwilowo utrudnione, co jak wnoszą przeciwnicy korka może powodować utrwalenie złych nawyków.

Czy stare musi być złe?

Wszystkie te rzeczy brzmią faktycznie nieco przerażająco. Kto z nas chce nabawić się bruksimu i zdzierać sobie szkliwo po nocach?

Raczej nikt!

Czy rzeczywiście wszystkiemu winien jest mały, niewinny korek?

Oczywiście, że nie!

Korki potworki!

Za przestarzałą metodę można z całą pewnością uznać słynne kamienie w ustach Demostenesa, które miały być hartującym treningiem dla przyszłych mówców.

Korek jednak nie jest kamieniem. Jest tworzywem relatywnie miękkim i trzeba niezwykłej pomysłowości aby zrobić sobie nim krzywdę. Nawet jeśli zacisk naszych szczęk jest mocny a ruchomość stawów nieco usztywniona, co najwyżej wgryziemy się w korek…i tyle.

Kiedy ćwiczymy z korkiem otwieramy usta na jego średnice, czyli max. około 1 cm. Dla większości osób jest to szerokość absolutnie bezpieczna. Zdecydowanie szerzej otwieramy usta np. kiedy ziewamy, śmiejemy się lub wgryzamy się w ogromniaste kanapki czy burgery, czyż nie?

Korek sam w sobie nie może też w żadnym razie powodować bruksimu, ani innych wad wymowy czy zgryzu.

Wyżej wymienione problemy logopedyczne najczęściej są wrodzone. Wynikają albo z wrodzonych wad anatomicznych w obrębie budowy aparatu mowy albo tworzą się na wczesnym etapie okresu dziecięcego i utrwalane są wraz z przyswajaniem i rozwojem mowy.

Sama polecam, sama używam!

Na przestrzeni lat praktyki warsztatowej i indywidualnej pracy z klientami w trakcie sesji, nie zdarzyło mi się też, aby komukolwiek stała się krzywda związana z ćwiczeniami z korkiem.

No może raz…ale to bardziej w charakterze anegdoty. Młody klient, z dużym ciśnieniem na szybkie rezultaty, po zajęciach uprzejmie doniósł drogą mailową, że ćwiczy z korkiem codziennie ponad pół godziny, że trochę boli go szczęka i czy tak ma być…Zmuszona byłam naturalnie od szybkiej interwencji.

Trzeba pamiętać, że ćwiczenia z korkiem to zawsze i jeśli już, tylko element pracy nad dykcją i nigdy nie powinien przekraczać kilku minut przy jednorazowy podejściu.

Sama osobiście korka używam często i bardzo chętnie. Właściwie to mam porozrzucane korki w każdej torebce i korzystam zawsze, kiedy chce się szybko rozgrzać przed zajęciami lub inną ważną rozmową.

Nie każdy jest Kammelem!

Zbierając informację do tego artykułu, czyli głównie poszukując informacji przeciwko ćwiczeniom z korkiem odkryłam ciekawą prawidłowość.

Otóż większość osób związana zawodowo z mówieniem i ekspozycją społeczną (takich właśnie jak min. Tomasz Kammel) poleca korek i sama używa. Natomiast w gonie opozycji znajdują się głównie logopedzi.

Nie ma w tym nic dziwnego. Lekarze w swojej praktyce spotykają się najczęściej ze stanami chorobowymi, wadami czy patologiami w obrębie delikatnych narządów mowy. W takich wypadkach korek faktycznie byłby absolutnie nie wskazany czy wręcz szkodliwy.

Z kolei osoby zdrowe i do tego zajmujące się mówieniem na co dzień, czyli posiadające już duży stopień profesjonalizmu i wprawy w ekspresji werbalnej korek poleca i też używa sama .

Wniosek jest prosty. Aby ćwiczenia z korkiem przyniosły dobry rezultat, musimy być zdrowi i posiadać już pewien stopień biegłości dykcyjnej…no cóż, nie każdy jest Kammelem 😉

Wszystko z głową!

A tak na poważnie to faktem jest, że odpowiednio (podkreślam-odpowiednio) użyty korek, może zadziałać na wiele problemów artykulacyjnych wręcz terapeutycznie.

Musicie po prostu spróbować sami i wtedy zobaczycie! Efekt płynności i przyjemności w mówieniu odczujecie od razu.

Choć przeciwnicy ćwiczeń z korkiem bardzo się tego czepiają. Twierdzą, że jest to efekt chwilowy i nie daje trwałych rezultatów i…

I tak i nie.

Właściwie to racja. Podobnie jak to, że jednorazowa wizyta na siłownie nie wpłynie znaczne ani na naszą figurę, ani wydolność, ani też na zmianę nawyków żywieniowych, prawda?

Po prostu z mojej perspektywy, w ulotności wrażenia „lepszej mowy” po użyciu korka nie ma nic dziwnego.

Dla pełnego objaśnienia tematu posłużę się przykładami właśnie z dziedziny sportu. W końcu trening emisji głosu to działanie na poszczególnych grupach mięśni i tak też musimy do tego podejść.

Ćwiczenia z korkiem można zatem porównać do ćwiczeń z obciążnikami, takimi zakładanymi na nadgarstki lub kostki u nóg. Używa się ich przy ukierunkowanych treningach, dla zwiększenia efektywności pracy, dla osiągnięcia szybszych rezultatów i dla ogólnego pobudzenia pracy mięśniowej.

Korek działa niemal analogicznie.

Po prostu trochę nam utrudnia, aby później ułatwić.

Zło czai się wszędzie!

I teraz sakramentalne pytanie- czy takimi ćwiczeniami można sobie sobie zaszkodzić?

No pewnie!

Tyle już o ludzkości wiemy, że i zawsze i wszystkim można sobie zaszkodzić 😉

Ćwiczeniami z korkiem możemy sobie zaszkodzić równie łatwo jak treningiem z obciążnikami, bieganiem, czy jakąkolwiek inną aktywnością fizyczną.

Bądź odpowiedzialny!

Jeżeli chcemy chcemy podejść na poważnie do pracy nad emisją głosu, dykcją i estetyką mówienia, to tak jak przy pracy nad własną kondycją fizyczną, musimy to zrobić przede wszystkim z głową i odpowiedzialnie.

Nowo zapalony amator biegania, zanim ruszy nie bieżnię, najpierw zacznie interesować się tematem, poczyta artykuły, uda się do sklepu sportowego, zasięgnie porady eksperta lub lekarza itp. Wybierając się na siłownie także chętnie skorzystamy z usług trenera personalnego lub dietetyka.

Ćwiczyć a ćwiczyć – to różnica!

Po prostu chcemy mieć pewność, że to co robimy, robimy dobrze. Musimy mieć to przekonanie, że inwestycja naszego czasu i energii nam się po prostu opłaci, że żadna kropla potu, ani żadna nie zjedzona babeczka nie pójdą na marne.

Każdy kto choć raz na własne życzenie nabawił się kontuzji czy chociażby porządnych zakwasów, zrozumie dobrze o co chodzi.

Złe wykonywanie ćwiczeń, przeforsowanie, urazy- to wszystko na dłuższy czas wyklucza nas z aktywności i oddala osiągnięcie upragnionego celu. Dodatkowo może zniechęcać na tyle, że do treningów już nie powrócimy.

Przy treningu z korkiem czy jakichkolwiek innych ćwiczeniach emisyjnych jest dokładnie tak samo. Mogą zdziałać cuda i okazać się genialne…ale mogą też nam zaszkodzić, zwłaszcza jeśli zadziałamy nieumiejętnie.

Kilka uwag!

Jak już wspomniałam wcześniej sama korka używam i to nie tylko na sobie ale także podczas pracy z klientami.

Oczywiście nie zawsze i nie ze wszystkimi.

Podstawą, zanim przejdę do doboru ćwiczeń jest, szczegółowy wywiad podczas którego, nie tylko zbieram potrzebne do opracowania planu treningowego informacje ale też, co najważniejsze bacznie obserwuję całą ekspresje werbalną osoby z którą będę pracować.

Później wykonujemy jeszcze parę próbnych ćwiczeń aby zbadać nawyki artykulacyjne i poznać zakres i działanie poszczególnych mięśni.

Nie takie hop siup.

Dopiero po takiej procedurze dobierane są i wspólnie wdrażane odpowiednie ćwiczenia. Jeśli zalecam komuś korek działam dokładnie tak samo.

Dodatkowo zawsze i przy ćwiczeniach z korkiem i jakichkolwiek innych warto :

  • Zrobić rozgrzewkę (np. rozmasowanie mięśni twarzy, delikatny tapping poprawiający krążenie, ziewanie, imitowanie żucia).

  • Być uważnym (polecam na początek pracę z lustrem aby obserwować siebie i zwracać baczną uwagę na odczucia podczas wykonywania ćwiczeń).

  • Pamiętać, że ból jest sygnałem aby przestać (dyskomfort owszem, może się pojawić, zwłaszcza jeśli nasze mięśnie są bardzo zastane. Jednak ból to zawsze czerwone światło. Zaprzestań, pomiń to ćwiczenie, przejdź do innego, zrób mniej. Z bólem nie ma dyskusji.

Nareszcie podsumowanie!

Dla mnie korek jest ćwiczeniem genialnym. Właściwie to mogę powiedzieć, że jest genialnym… trikiem.

Naturalnie nie wszytko nadaje się dla wszystkich. Takie uniwersalne metody po prostu nie istnieją. Warto jednak sprawdzić na sobie ale zawsze ostrożnie i z wyczuciem.

Podobnie jak z pracą nad własną sylwetką, trener personalny pomoże nam obrać odpowiedni plan pracy, rozwieje wątpliwości, odpowie na pytania, a także nauczy i pokaże jak efektywnie ćwiczyć.

Tak samo skorzystanie z usług trenera głosu może okazać się zbawienne. Z całą pewnością pomoże nam zaoszczędzić masę czasu, którą tracimy w meandrze internetowych porad.

Nie muszą one być wale złe czy nieprofesjonalne. Mogą zwyczajnie dla nas się nie nadawać się.

Jeśli masz pytania lub chcesz skorzystać z konsultacji i zdobyć dla siebie indywidualny zestaw ćwiczeń emisji głosu i estetyki mówienia zgłoś się na adres izaskrypuch@gmail.com

Zjęcia odbywają się stacjonarnie w Krakowie lub w dogodnej formie on-line.