Ćwiczenia z korkiem. Genialne czy niebezpieczne?

Ćwiczenia z korkiem w ustach, to jeden z najbardziej znanych sposobów na perlistą dykcję.

Kiedy rozpoczynamy pracę nad emisją głosu, zwykle zaczynamy od ćwiczeń wzmacniających cały aparat mowy oraz tych, które będą miały za zadanie rozluźnić i uelastycznić cały staw skroniowo-żuchwowy.

Dlaczego?

To proste. Żaden, choćby i najpiękniejszy głos nie wydobędzie się na zewnątrz, jeśli mamy zaciśnięte zęby i nieruchome wargi.

Zatem na wszelkie”faflunienie”, bełkotanie i „szemranie pod nosem” użycie korka będzie genialnym rozwiązaniem. Ćwiczenie z korkiem jest proste i daje szybkie rezultaty.

Jak ćwiczyć z korkiem?

Świetnie i króciutko pokazuje to Tomek Kammel. Koniecznie zerknijcie na filmik, zanim przejdziemy do dalszej części artykułu.

Widzieliście?

Genialność ćwiczenia z korkiem opiera się właśnie na jego prostocie. I owszem, nic prostszego. Wystarczy włożyć korek do ust, przeczytać na głos kilka językołamaczy lub inny dowolny tekst i… efekt murowy!

Zwróćcie uwagę, że jeżeli chcemy aby to, co wypowiadamy z korkiem było jakkolwiek zrozumiałe, musimy użyć (i to bardzo intensywnie) całego aparatu artykulacyjnego.

Pracują mięśnie warg, języka, żuchwy, których na codzień większość z nas używa dość skromnie. Dlatego, nawet jeśli nie wyjdzie od razu fenomenalnie i tak warto spróbować.

Ćwicząc z korkiem, mamy wyjątkową okazję poćwiczyć nasz głos i dykcję…w pigułce!

Tuż po zakończeniu pracy z korkiem, mamy to poczucie perlistości, większej ekspresji i łatwości w wymowie. I chociaż jest to uczucie chwilowe, daje nam jednak próbkę tego, jak to jest mówić płynnie, wyraziście i …z przyjemnością!

Fakt przemijalności tego wrażenia, często ponoszony jest właśnie przez przeciwników ćwiczenia z korkiem i brany jako argument, jakoby ćwiczenia te były absolutnie nieskuteczne.

Czy jest tak w istocie?

Gorący temat!

Wrogowie korka uznają przede wszystkim ćwiczenia z nim za metodę mocno przestarzałą. Ostrzegają też, że może powodować kontuzje w obrębie stawu żuchwy czy wręcz prowadzić do bruksizmu (!) czyli do silnego zacisku szczęki i zębów, objawiającego się np. nocnym zgrzytaniem.

Mówią też, że poszczególne elementy aparatu mowy w trakcie ćwiczeń są dość napięte a oddychanie chwilowo utrudnione, co jak wnoszą przeciwnicy korka może powodować utrwalenie złych nawyków.

Czy stare musi być złe?

Wszystkie te rzeczy brzmią faktycznie nieco przerażająco. Kto z nas chce nabawić się bruksimu i zdzierać sobie szkliwo po nocach?

Raczej nikt!

Czy rzeczywiście wszystkiemu winien jest mały, niewinny korek?

Oczywiście, że nie!

Korki potworki!

Za przestarzałą metodę można z całą pewnością uznać słynne kamienie w ustach Demostenesa, które miały być hartującym treningiem dla przyszłych mówców.

Korek jednak nie jest kamieniem. Jest tworzywem relatywnie miękkim i trzeba niezwykłej pomysłowości aby zrobić sobie nim krzywdę. Nawet jeśli zacisk naszych szczęk jest mocny a ruchomość stawów nieco usztywniona, co najwyżej wgryziemy się w korek…i tyle.

Kiedy ćwiczymy z korkiem otwieramy usta na jego średnice, czyli max. około 1 cm. Dla większości osób jest to szerokość absolutnie bezpieczna. Zdecydowanie szerzej otwieramy usta np. kiedy ziewamy, śmiejemy się lub wgryzamy się w ogromniaste kanapki czy burgery, czyż nie?

Korek sam w sobie nie może też w żadnym razie powodować bruksimu, ani innych wad wymowy czy zgryzu.

Wyżej wymienione problemy logopedyczne najczęściej są wrodzone. Wynikają albo z wrodzonych wad anatomicznych w obrębie budowy aparatu mowy albo tworzą się na wczesnym etapie okresu dziecięcego i utrwalane są wraz z przyswajaniem i rozwojem mowy.

Sama polecam, sama używam!

Na przestrzeni lat praktyki warsztatowej i indywidualnej pracy z klientami w trakcie sesji, nie zdarzyło mi się też, aby komukolwiek stała się krzywda związana z ćwiczeniami z korkiem.

No może raz…ale to bardziej w charakterze anegdoty. Młody klient, z dużym ciśnieniem na szybkie rezultaty, po zajęciach uprzejmie doniósł drogą mailową, że ćwiczy z korkiem codziennie ponad pół godziny, że trochę boli go szczęka i czy tak ma być…Zmuszona byłam naturalnie od szybkiej interwencji.

Trzeba pamiętać, że ćwiczenia z korkiem to zawsze i jeśli już, tylko element pracy nad dykcją i nigdy nie powinien przekraczać kilku minut przy jednorazowy podejściu.

Sama osobiście korka używam często i bardzo chętnie. Właściwie to mam porozrzucane korki w każdej torebce i korzystam zawsze, kiedy chce się szybko rozgrzać przed zajęciami lub inną ważną rozmową.

Nie każdy jest Kammelem!

Zbierając informację do tego artykułu, czyli głównie poszukując informacji przeciwko ćwiczeniom z korkiem odkryłam ciekawą prawidłowość.

Otóż większość osób związana zawodowo z mówieniem i ekspozycją społeczną (takich właśnie jak min. Tomasz Kammel) poleca korek i sama używa. Natomiast w gonie opozycji znajdują się głównie logopedzi.

Nie ma w tym nic dziwnego. Lekarze w swojej praktyce spotykają się najczęściej ze stanami chorobowymi, wadami czy patologiami w obrębie delikatnych narządów mowy. W takich wypadkach korek faktycznie byłby absolutnie nie wskazany czy wręcz szkodliwy.

Z kolei osoby zdrowe i do tego zajmujące się mówieniem na co dzień, czyli posiadające już duży stopień profesjonalizmu i wprawy w ekspresji werbalnej korek poleca i też używa sama .

Wniosek jest prosty. Aby ćwiczenia z korkiem przyniosły dobry rezultat, musimy być zdrowi i posiadać już pewien stopień biegłości dykcyjnej…no cóż, nie każdy jest Kammelem 😉

Wszystko z głową!

A tak na poważnie to faktem jest, że odpowiednio (podkreślam-odpowiednio) użyty korek, może zadziałać na wiele problemów artykulacyjnych wręcz terapeutycznie.

Musicie po prostu spróbować sami i wtedy zobaczycie! Efekt płynności i przyjemności w mówieniu odczujecie od razu.

Choć przeciwnicy ćwiczeń z korkiem bardzo się tego czepiają. Twierdzą, że jest to efekt chwilowy i nie daje trwałych rezultatów i…

I tak i nie.

Właściwie to racja. Podobnie jak to, że jednorazowa wizyta na siłownie nie wpłynie znaczne ani na naszą figurę, ani wydolność, ani też na zmianę nawyków żywieniowych, prawda?

Po prostu z mojej perspektywy, w ulotności wrażenia „lepszej mowy” po użyciu korka nie ma nic dziwnego.

Dla pełnego objaśnienia tematu posłużę się przykładami właśnie z dziedziny sportu. W końcu trening emisji głosu to działanie na poszczególnych grupach mięśni i tak też musimy do tego podejść.

Ćwiczenia z korkiem można zatem porównać do ćwiczeń z obciążnikami, takimi zakładanymi na nadgarstki lub kostki u nóg. Używa się ich przy ukierunkowanych treningach, dla zwiększenia efektywności pracy, dla osiągnięcia szybszych rezultatów i dla ogólnego pobudzenia pracy mięśniowej.

Korek działa niemal analogicznie.

Po prostu trochę nam utrudnia, aby później ułatwić.

Zło czai się wszędzie!

I teraz sakramentalne pytanie- czy takimi ćwiczeniami można sobie sobie zaszkodzić?

No pewnie!

Tyle już o ludzkości wiemy, że i zawsze i wszystkim można sobie zaszkodzić 😉

Ćwiczeniami z korkiem możemy sobie zaszkodzić równie łatwo jak treningiem z obciążnikami, bieganiem, czy jakąkolwiek inną aktywnością fizyczną.

Bądź odpowiedzialny!

Jeżeli chcemy chcemy podejść na poważnie do pracy nad emisją głosu, dykcją i estetyką mówienia, to tak jak przy pracy nad własną kondycją fizyczną, musimy to zrobić przede wszystkim z głową i odpowiedzialnie.

Nowo zapalony amator biegania, zanim ruszy nie bieżnię, najpierw zacznie interesować się tematem, poczyta artykuły, uda się do sklepu sportowego, zasięgnie porady eksperta lub lekarza itp. Wybierając się na siłownie także chętnie skorzystamy z usług trenera personalnego lub dietetyka.

Ćwiczyć a ćwiczyć – to różnica!

Po prostu chcemy mieć pewność, że to co robimy, robimy dobrze. Musimy mieć to przekonanie, że inwestycja naszego czasu i energii nam się po prostu opłaci, że żadna kropla potu, ani żadna nie zjedzona babeczka nie pójdą na marne.

Każdy kto choć raz na własne życzenie nabawił się kontuzji czy chociażby porządnych zakwasów, zrozumie dobrze o co chodzi.

Złe wykonywanie ćwiczeń, przeforsowanie, urazy- to wszystko na dłuższy czas wyklucza nas z aktywności i oddala osiągnięcie upragnionego celu. Dodatkowo może zniechęcać na tyle, że do treningów już nie powrócimy.

Przy treningu z korkiem czy jakichkolwiek innych ćwiczeniach emisyjnych jest dokładnie tak samo. Mogą zdziałać cuda i okazać się genialne…ale mogą też nam zaszkodzić, zwłaszcza jeśli zadziałamy nieumiejętnie.

Kilka uwag!

Jak już wspomniałam wcześniej sama korka używam i to nie tylko na sobie ale także podczas pracy z klientami.

Oczywiście nie zawsze i nie ze wszystkimi.

Podstawą, zanim przejdę do doboru ćwiczeń jest, szczegółowy wywiad podczas którego, nie tylko zbieram potrzebne do opracowania planu treningowego informacje ale też, co najważniejsze bacznie obserwuję całą ekspresje werbalną osoby z którą będę pracować.

Później wykonujemy jeszcze parę próbnych ćwiczeń aby zbadać nawyki artykulacyjne i poznać zakres i działanie poszczególnych mięśni.

Nie takie hop siup.

Dopiero po takiej procedurze dobierane są i wspólnie wdrażane odpowiednie ćwiczenia. Jeśli zalecam komuś korek działam dokładnie tak samo.

Dodatkowo zawsze i przy ćwiczeniach z korkiem i jakichkolwiek innych warto :

  • Zrobić rozgrzewkę (np. rozmasowanie mięśni twarzy, delikatny tapping poprawiający krążenie, ziewanie, imitowanie żucia).

  • Być uważnym (polecam na początek pracę z lustrem aby obserwować siebie i zwracać baczną uwagę na odczucia podczas wykonywania ćwiczeń).

  • Pamiętać, że ból jest sygnałem aby przestać (dyskomfort owszem, może się pojawić, zwłaszcza jeśli nasze mięśnie są bardzo zastane. Jednak ból to zawsze czerwone światło. Zaprzestań, pomiń to ćwiczenie, przejdź do innego, zrób mniej. Z bólem nie ma dyskusji.

Nareszcie podsumowanie!

Dla mnie korek jest ćwiczeniem genialnym. Właściwie to mogę powiedzieć, że jest genialnym… trikiem.

Naturalnie nie wszytko nadaje się dla wszystkich. Takie uniwersalne metody po prostu nie istnieją. Warto jednak sprawdzić na sobie ale zawsze ostrożnie i z wyczuciem.

Podobnie jak z pracą nad własną sylwetką, trener personalny pomoże nam obrać odpowiedni plan pracy, rozwieje wątpliwości, odpowie na pytania, a także nauczy i pokaże jak efektywnie ćwiczyć.

Tak samo skorzystanie z usług trenera głosu może okazać się zbawienne. Z całą pewnością pomoże nam zaoszczędzić masę czasu, którą tracimy w meandrze internetowych porad.

Nie muszą one być wale złe czy nieprofesjonalne. Mogą zwyczajnie dla nas się nie nadawać się.

Jeśli masz pytania lub chcesz skorzystać z konsultacji i zdobyć dla siebie indywidualny zestaw ćwiczeń emisji głosu i estetyki mówienia zgłoś się na adres izaskrypuch@gmail.com

Zjęcia odbywają się stacjonarnie w Krakowie lub w dogodnej formie on-line.

Warsztaty z emisji głosu.

Już 15 lutego 2020 rusza kolejna edycja warsztatów w Krakowie!

Jeszcze do niedawna wiedza z zakresu prawidłowej emisji głosu i technik wystąpień publicznych, zarezerwowana jest niemal wyłącznie dla wąskiego grona profesjonalistów takich jak: śpiewacy operowi, wokaliści, radiowcy i aktorzy.

Teraz każdy może zostać świetnym mówcą!

Dlatego autorskie warsztaty z emisji głosu „Na głos”, zostały stworzone właśnie z myślą o osobach intensywnie wykorzystujących głos na co dzień np. w pracy zawodowej i potrzebują profesjonalnego wsparcia w tym zakresie.

Szkolenie zostało zaprojektowane tak, aby każdy, nawet osoba zupełnie początkująca w temacie pracy z głosem czy wymową, mogła z niego maksymalnie skorzystać.

Program warsztatów skupia się przede wszystkim na tym, aby w krótkim czasie wyposażyć uczestnika w niezbędną teorię, która następnie pomoże przy rozwijaniu praktycznych umiejętności.

Trening czyni mistrza!

O jakości głosu i dobrej dykcji decydują przede wszystkim poszczególne grupy mięśniowe oraz ich wzajemna koordynacją. Dlatego też, jak w każdym treningu fizycznym, potrzebujemy czasu i regularnej praktyki aby osiągnąć pożądane efekty.

Oczywistym jest fakt, że jednorazowa, nawet wielogodzinna wizyta na siłowni w niewielkim stopniu wpłynie na poprawę naszej ogólnej kondycji fizycznej. Co najwyżej mocno się spocimy, a być może nawet zniechęcimy do dalszej pracy.

Podobnie rzecz wygląda z treningiem głosu. Tylko regularne, dobrane przez fachowca ćwiczenia zapewnią sukces.

Dlatego warsztat „Na głos” jest szkoleniem skondensowanym i treściwym. W rezultacie, wyposaża w krótkim czasie każdego z uczestników w skuteczne metody na poprawne korzystanie z własnego głosu i szybkie podniesienie jego jakości.

Dodatkowo, każdy po zakończonym szkoleniu otrzymuje spersonalizowany i indywidualnie dobrany zestaw ćwiczeń aby utrwalić i rozwijać efekty szkolenia.

Żyjemy w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości!

Praca zawodowa niewątpliwie wymaga wiele bezpośrednich kontaktów. Niemal codziennie przeprowadzamy mnóstwo rozmów, wygłaszamy przemówienia, prowadzimy ważne negocjacje.

Dlatego głos, jego barwa, natężenie oraz odpowiednia modulacja, to najważniejsze narzędzia budowania wizerunku oraz prowadzenia skutecznej komunikacji.

Przede wszystkim, warto też zwrócić uwagę na miejsca, w których operujemy głosem. Często panuje w nich hałas a przemówienia zazwyczaj odbywają się w dużych, nieakustycznych salach, gdzie dominuje pogłos. Takie warunki pracy dodatkowo wymagają profesjonalnego przygotowania.

Dlatego, biorąc pod uwagę wszystkie praktyczne aspekty emisji głosu, mogące znacznie wzbogacić nasze kompetencje społeczne i zawodowe stworzyłam autorski program warsztatowy „Na głos”. Łączy on w sobie niezbędne elementy teorii, ale głownie stawia na część praktyczną.

W rezultacie, w idealny sposób odpowiada on na potrzeby tych, którzy marzą o perlistej wymowie i przemawianiu do tłumów…ale nie wiedzą od czego zacząć.

W skrócie warsztat emisji głosu „Na głos” sprawi, że mówienie stanie się przyjemnością!

Dla kogo szkolenie?

Dla wszystkich tych, których praca polega na intensywnym, głośnym mówieniu. Szczególnie polecane jest osobom, chcącym rozwijać własne kompetencje głosowe dla umiejętnej prezentacji słownej, budującej wizerunek własny oraz reprezentujący obraz firmy.

Po co?

Aby nauczyć się mówić tak, jak chcemy być słyszani . Czyli z przyjemnością, zdrowo i co najważniejsze, zgodnie z naszą intencją. Także po to, aby w codziennej praktyce posługiwać się s technikami emisji głosu, tworząc prezentacje, prowadząc wykład, rozmowę z klientem.

Jak?

Szkolenie prowadzone jest w formie treningu przeplatanego interesującym wykładem teoretycznym oraz wiedzą do praktycznego zastosowania pod kątem specyfiki zawodowej.

Na warsztat pójdą takie kluczowe dla emisji głosu tematy jak;

  • techniki oddechowe,
  • techniki operowania oddychaniem przeponowym
  • podparcie oddechowe przy użyciu mięśni przeponowych dla pełnego
  • wydobycia donośnego głosu
  • mówienie wyraziste i ekonomiczne,
  • dykcja i estetyka mówienia,
  • kultura żywego słowa
  • opanowanie tremy i nieśmiałości
  • kontrola stresu i męczliwości przy długotrwałym mówieniu,
  • higiena głosu.

A co później?

Najważniejsze korzyści płynące z zajęć to nabycie umiejętności operowania własnym głosem zgodnie z zapotrzebowaniem, mówienie wyraziste, budzące zainteresowanie słuchaczy, a także opanowanie stresu i tremy poprzez odpowiednie techniki emisyjne i oddechowe, usprawnienie całego aparatu mowy.

 

Teraz każdy może :

  • udoskonalić barwę głosu tak, by odzwierciedlał własną osobowość,
  • usłyszeć swój pełny głos oraz zbadać sytuacje gdy się go traci,
  • mówić głośniej, wyraźniej, bez zmęczenia
  • być lepiej słyszanym, poznać zasady dykcji i artykulacji
  • zapoznać się z technikami pracy z głosem i dowiedzieć się jak
  • korzystać z nich zgodnie z indywidualnymi potrzebami
  • przemawiać bez tremy, jasno i wyraziście
  • bezpiecznie poeksperymentować pod okiem kompetentnej ale i
  • sympatycznej prowadzącej
  • dbać o głos, pozbyć się uporczywej chrypki, poznać zasady
  • higieny głosu
  • śmielej komunikować się z innymi
  • nabrać pewności siebie

Oto odpowiedzi na ważne pytania, które może zechcą zadać uczestnicy:

Może nie da się zmienić mojego głosu, więc po co się tym zajmować?

Tak, głosu nie da się zmienić, można jednak poprzez ćwiczenia i regulację świadomości uzyskać jego piękne i głębokie brzmienie.

Może zwyczajnie mam wadę wymowy i lepiej udać się do logopedy? Czy osoba prowadząca jest kompetentna?

Tak, z poważnymi wadami wymowy należy udać się do specjalisty. Jednak większość nieprawidłowości wynika raczej ze złych nawyków łatwych do skorygowania pod okiem doświadczonej osoby.

Czy w trakcie krótkich warsztatów mogę opanować tremę i stres, które od dawna odczuwam?

Oczywiście. Właśnie tak zostały zaprojektowane warsztaty, aby w krótkim czasie osiągnąć jak najwięcej. Zdziwicie się, jak proste metody, zainspirowane technikami aktorskimi, szybko pokonują tremę i stres.

Może efekty warsztatów nie będą trwałe?

Nie będą, jeśli postanowicie zapomnieć o wszystkim zaraz po wyjściu. Zaprezentuję ćwiczenia utrwalające oraz zasady higieny głosu do wykorzystania na co dzień, Które znakomicie utrwalą nabyte umiejętności.

Podobno na warsztatach emisji głosu wykonuje się niekonwencjonalne ćwiczenia, może będą zbyt trudne lub ośmieszające?

Tak, ćwiczenia mogą być niekonwencjonalne i z pewnością okażą się zbyt trudne, jeśli nie masz choć odrobiny poczucia humoru. Jeśli jednak pojawiające się bariery zostaną przełamane w trakcie zajęć, te w życiu codziennym i zawodowym nie wydadzą się już aż tak trudne!

Czy istotnie można stać się lepszym pracownikiem znając zasady emisji głosu?

Można! Jeśli Twoja praca polega na wielogodzinnym mówieniu, a robisz to nieumiejętnie z pewnością szybko się męczysz i towarzyszy Ci uczucie napięcia. Eliminując chociażby to, zyskujesz energię, która z pewnością przełoży się na jakość pracy.

Zajęcia poprowadzi Izabela Skrypuch – aktorka, logopeda,trenerka emisji głosu, prowadząca autorskie warsztaty oraz sesje indywidualne, absolwentka Studium Umiejętności Osobistych Trenera i Lidera z certyfikatem coacha.

Cele warsztatu:

  • poznanie przez uczestników elementarnych zasad prawidłowego posługiwania się głosem
  • uświadomienie sobie najczęściej popełnianych błędów utrudniających swobodne i skuteczne operowanie głosem
  • poznanie ćwiczeń usprawniających funkcjonowanie aparatu oddechowego, fonacyjnego i artykulacyjnego
  • poznanie skutecznych i bezpiecznych metod eksploatacji głosu
  • poznanie technik relaksacyjnych niwelujących napięcia nagromadzonego w głosie i ciele

Korzyści :

  • Zbudowanie nowych nawyków oddechowych i głosowych
  • Umiejętność pracy z napięciami w ciele
  • Kierowanie własnym głosem w sytuacjach trudnych
  • Umiejętność pracy głosem w rozmowach i prezentacjach
  • Opanowanie tremy i stresu
  • Zmniejszona podatność na infekcje w okolicach gardła i krtani
  • Wyższa kultura mówienia

Program warsztatu:

Wykład teoretyczny

  1. Podstawy emisji głosu czyli jak powstaje głos i jak z niego prawidłowo korzystać.
  2. Wiedza teoretyczna w pigułce o budowie i funkcjonowaniu głosu.
  3. Omówienie najważniejszych elementów układu oddechowego, układu
  4. fonacyjnego i aparatu mowy.
  5. Rozluźnienie jako klucz do naturalnej emisji głosu.
  6. Psychologia głosu czyli jak pracować ze stresem i tremą.

Trening praktyczny

  1. Nauka poprawnego oddychania i praca z przeponą dla wzmocnienia barwy głosu.
  2. Praktyczne ćwiczenia emisyjne wzmacniające głos i rozluźniające krtań.
  3. Wyzwolenie głosu poprzez odpowiednio dobrane techniki głośnego i wyrazistego mówienia.
  4. Praca nad samogłoskami dla szybkiej poprawy wyraźności werbalnej.
  5. Ćwiczenia dykcyjne czyli łamańce języka.
  6. Impostacja czyli ustawienie głosu oraz sztuka modulacji dla odpowiedniego wywierania wpływu społecznego.
  7. Higiena pracy z głosem, czyli jak dbać o głos dla zdrowego mówienia.

Czas trwania : 4,5/5 h

Cena 180zł/os

Kontakt izaskrypuch@gmail.com tel. 884 761 0

Praca głosem. Czy mówienie nie męczy?

Praca głosem, to praca jak każda inna. No, może nie całkiem.

Jako trener emisji głosu często spotykam się z obiegową opinią, że mówienie nie męczy. Wiele osób uważa, że rozmowa nie jest jakąś wielce skomplikowaną czynnością. Przecież spotykamy się ze znajomymi właśnie po to, aby sobie pogadać. Przy kawie, czy do bladego świtu. Jeśli tylko jest z kim, można mówić bez końca.

Dlaczego miałoby to być męczące?

Uważasz, że mówienie nie męczy? A jednak!

Długotrwałe, intensywne mówienie po prostu męczy. Fachowo określane jest jako praca głosem, choć niekoniecznie musi być intratna finansowo. Najczęściej jednak jest.

Jeśli jesteś nauczycielem, wykładowcą, tłumaczem, pilotem wycieczek, przewodnikiem miejskim, prowadzisz szkolenia lub w inny sposób twoja praca związana jest z mówieniem, z pewnością po całym dniu zajęć, czujesz ogromne zmęczenie.

Dzieje się tak ponieważ pracując głosem, mocno aktywizujesz struny głosowe, aparat mowy oraz cały układ oddechowy, który często zużywa się znacznie szybciej, niż przypuszczamy.

Dlaczego mówienie jednak męczy?

Tworzenie dźwięku wymaga skoordynowanej pracy poszczególnych grup mięśniowych : mięśni oddechowych, głosowych i artykulacyjnych. Mięśnie te, podobnie jak wszystkie inne w naszym ciele jak, podlegają zjawisku fizjologicznemu zmęczeniu.

Po dłuższym mówieniu jakość wypowiedzi zaczyna spadać, oddech ulega spłyceniu i, aby zachować tą samą dynamikę mówienia co wcześniej, nieświadomie napinamy mięśnie krtani.

Objawia się to tzw. chorobami zawodowymi, o których dobrze wiedzą chociażby nauczyciele. Nieustanne chrypki, męczliwość głosu, suchość w ustach, drapanie w gardle, obniżenie barwy i zaniki głosu- nie wynikają z przeziębienia czy grypy. To typowe objawy nadmiernego forsowania i jego nieprawidłowego używania aparatu mowy.

Warto dodać, że pod wpływem zmęczenia, stopniowo zniekształca się także brzmienie głosek, czyli zmniejsza się dykcyjna poprawność wypowiedzi. Mówiąc prościej, zaczynamy leciutko „bełkotać”.

Najczęstszym odruchem przeciwdziałania temu zjawisku jest znowu bezwiedne natężanie krtani. Zamiast zrobić przerwę, odpocząć i rozluźnić zmęczone mięśnie, „ciśniemy” jeszcze bardziej, co w długofalowym efekcie może prowadzić nawet do okresowej afonii lub powstania guzków na strunach głosowych.

Aby uniknąć całej gamy tych dokuczliwych objawów, warto zadbać o odpowiednią profilaktykę. Stosując zasady higieny głosu, a także wdrażając ćwiczenia wzmacniające, możesz cieszyć się pięknym i zdrowym głosem

Praca głosem dla wtajemniczonych.

Ciekawostką z pewnością jest fakt, że foniatrzy, czyli lekarze zajmujący się fizjologią oraz patologią głosu, zgodnie twierdzą, że głos ludzki przystosowany jest do pracy przez zaledwie trzy godziny dziennie. Po upływie tego czasu, dla utrzymania zdrowia i zasad higieny głosu, wymagany jest niezbędny odpoczynek.

 Trzy godziny? Poważnie? To przecież bardzo mało.

Z pewnością większość z Was uśmiecha się z przekąsem czytając te doniesienia, ponieważ operuje głosem dzień w dzień i to zdecydowanie dłużej.

Oczywiście dane te, to statystyczne uśrednienie.

U kogoś, kto naturalnie wyposażony jest w mocny, odporny głos męczliwość głosu będzie obniżona, a czas pracy tym samym dłuższy. Natomiast dla osób o delikatniejszej konstrukcji i trzy godziny mogą okazać się zbyt długie.

Należy indywidualnie uwzględnić aktualny stan zdrowia, warunki pracy oraz otoczenie. Hałas, otwarta przestrzeń, zakurzone pomieszczenie, duże audytorium, to wszystko czynniki, które skracają bezpieczny czas pracy głosem.

A jednak stereotypy!

Wiem, że mogą zdać się na nic powyższe ostrzeżenia. Sądzimy, że mówienie nie męczy i kropka. Ktoś, kto twierdzi inaczej albo się do tego nie nadaje, albo nie posiada w tym kierunku talentu i basta.

Wiadomo już, że przekonania te, są głęboko błędne. Wszystkie osoby profesjonalnie i zawodowo operujące głosem w pracy np. aktorzy, estradowcy, lektorzy, spikerzy, radiowcy itd. trenują i dbają o własny głos.

Często pokutuje też wizja tzw.”paplających przyjaciółek”. Jako kobieta stanowczo protestuję. Plotkowanie nie ma płci! 😉

Oczywiście mam tu na myśli wszelkiego typu sytuacje towarzyskie, kiedy to w przyjacielskiej atmosferze rozmawiamy sobie do woli. Czy dokucza nam później zmęczenie, chrypka czy ból gardła…ależ skąd!

Dlaczego zatem po zwykłej rozmowie nie, ale już np. po przeprowadzonej prezentacji owszem, czujemy zmęczenie głosu?

Przestań się napinać!

Odpowiedź znajdziemy w fizjologii, w tym wypadku w napięciach mięśniowych.

Kiedy rozmawiamy z kimś bliskim, pozostajemy rozluźnieni, często śmiejemy się, podwyższając poziom endorfin i tym samym rozluźniamy się jeszcze bardziej. W kameralnym gronie słuchaczy, nie musimy mówić głośno, ani wkładać wysiłku w wyrazistość mówienia.

Wystarczy tylko zmienić otoczenie, z prywatnego na zawodowe, powiększyć audytorium i dodać trochę stresu, by już za chwilę poczuć zmęczenie głosu. Jest to, w pewnym sensie zjawisko zupełnie normalne i wręcz wymagane. Maksymalnie zrelaksowani, nie mielibyśmy ani ochoty, ani determinacji do pracy. Musimy być trochę napięci, zwarci i gotowi aby skutecznie działać.

Ale pamiętaj- tylko trochę!

Dlatego, aby mówić długo i zdrowo, warto wziąć pod uwagę owe bezpieczne trzy godziny pracy głosem. Niezbędne będzie także wprowadzenie do codziennej rutyny zasad higieny głosu:

  • przerwy w mówieniu
  • milczenie
  • ćwiczenia rozluźniające
  • ćwiczenia oddechowe
  • dbanie o prawidłową postawę ciała

Masz pytanie?
Iza Skrypuch – trener emisji głosu chętnie odpowie!

Fałszowanie nie istnieje!

Fałszowanie nie istnieje! 

To już naukowy fakt, o którym zapewne nie wiesz, a dotyczy osób, które potocznie nazywamy „fałszującymi”. Od teraz jasno i bez wątpliwości można stwierdzić, że fałszowanie nie istnieje!

Profesor Steven Demorest, ekspert od edukacji muzycznej na Uniwersytecie Northwestern, przeprowadził na ten temat ciekawe badania. Ich wynik jednoznacznie wskazuje, że śpiewanie jest kompetencją, którą każdy może posiąść. Wykładowca dodaje także z absolutną pewnością, że

Fałszowanie nie istnieje!

To wspaniała informacja, zwłaszcza dla tych, którzy do tej pory z uporem twierdzili, że „słoń nadepnął im na ucho”, „nie mają słuchu”, czy zwyczajnie „fałszują”.

Wszyscy, którzy z różnych powodów posiadają kompleksy związane z własnym głosu, będą mogli teraz spojrzeć na problem z zupełnie nowej perspektywy.

Badania prof. Demoresta to dla mnie nieoceniony atut w codziennej pracy jako trenera emisji głosu. Do tej pory, motywując klientów, korzystałam głównie z doświadczenia. Wskazywało ono jasno, że w pracy nad własnym głosem, pozytywne rezultaty i to bez względu na poziom wyjściowy, uzyskały głównie te osoby, które ćwiczyły i uczestniczyły w zajęciach regularnie.

Fałszowanie nie istnieje! To nie tylko moje zdanie, to naukowy fakt!

Prof. Demorest twierdzi, że wiele osób zbyt głęboko bierze do siebie pierwsze nieudane próby wokalne i zaprzestaje dalszych eksperymentów.

A przecież im częściej będziesz śpiewał, tym lepiej będzie ci to wychodziło – stwierdza ekspert i dodaje – nikt nie oczekuje od początkującego skrzypka, że od razu pięknie zagra. Na to potrzeba czasu.

Steven Demorest

Dlatego warto zwrócić uwagę, że fałszowanie oraz inne negatywne przekonania na temat własnego głosu działają na nas niczym samospełniająca się przepowiednia.

Uważamy, że jeżeli coś nie wychodzi nam najlepiej, nie warto się tym zajmować. Przestajemy i w rezultacie, faktycznie nie wychodzi nam to najlepiej.

W przypadku głosu, jeśli zrezygnujemy ze swobodnego wydobywania dźwięków, w konsekwencji doprowadzimy do zaniku tej umiejętności.

Badania naukowe dotyczące fałszowania.

Przyjrzyjmy się badaniom, w których udział wzięły przedszkolaki, szóstoklasiści i studenci. Proszono ich o powtórzenie wcześniej usłyszanej melodii. Okazało się, że uczniowie (jako starsi od przedszkolaków) wypadli naturalnie lepiej. Zaskoczeniem były jednak rezultaty dorosłych, których wyniki zbliżone były do… przedszkolaków.

Naukowcy interpretując efekty badań sugerują, że osoby „fałszujące”, bądź za takie przez innych uznane, przestają rozwijać się na polu emisji głosu. Faktycznie daje to efekt „fałszowania”, ale o zupełnie innym podłożu niż uznawano do tej pory.

Dlaczego fałszujemy?

Obiegowo sądzi się, że śpiewanie, czy estetyczne mówienie to dar, który jedni posiadają, a inni nie. Eksperci z Northwestern University obalają ten mit. Zachęcają przy tym do pracy własnej, w duchu popularnego hasła, że „trening czyni mistrza”.

Badacze dodają, że możliwości strun głosowych warto rozwijać także dlatego, ponieważ przyczyniają się do ogólnego wzrostu kompetencji werbalnych. Dodatkowo usprawniają czytanie, a także pomagają przy nauce języków obcych.

Z kolei naukowcy z Emory University dowiedli, że czynny kontakt z muzyką spowalnia starzenie się mózgu, poprawia pamięć i podnosi poczucie pewności siebie.

Jest również błogosławieństwem dla ciała. Zdaniem profesorów z University of London, to swoisty aerobik. Śpiewając czy intensywnie mówiąc, uruchamiamy główne partie mięśni (np. mięśnie brzucha) i zwiększamy tym samym dopływ tlenu do krwi.

Śmiało zaryzykuję stwierdzenie, że wyniki badań można odnieść także do wielu innych aktywności życiowych.

Często wierzymy w magicznie i niesprawiedliwie dystrybuowane talenty. Zapominamy, że za wybitnymi osiągnięciami w sporcie, nauce czy w muzyce właśnie, stoją lata rzetelnej pracy.

Talent nie istnieje!

Czy zatem istnieją predyspozycje? Ktoś od urodzenia może wykazywać zdolności w określonym kierunku, a ktoś inny nie?

Może tak, a może nie.

Tą ambiwalentną odpowiedzią sugeruję, że wszelkie uogólnienia są mało pomocne. Znamy przypadki zaprzepaszczonych talentów i wielkich sukcesów mimo przeciwności.

Konstruktywna konkluzją nich będzie to, że wszystko jest w naszym zasięgu, pod warunkiem, że tego chcemy i poświęcimy na to odpowiednią ilość czasu.

Dlatego jeśli chcesz pracować nad własnym głosem, pod kątem pięknego mówienia czy śpiewu, nie ma już wykrętów.

Jest to możliwe i zależy tylko od Ciebie!

Z kolei od siebie dodam, że praca nad głosem wcale nie musi być ciężką harówką. Bo choć owszem, wymaga dyscypliny, jest przy tym przyjemna i daje mnóstwo satysfakcji!

Iza Skrypuch, trener emisji głosu

Dieta na dobry głos.

Dieta na dobry głos nie musi polegać wcale na wymyślnych i drogich suplementach. To proste zasady, które posłużą na zdowie całemu organizmowi.

Moda na zdrowe odżywianie to już nie tylko moda, to styl życia i trudno z tym polemizować. Chcemy być przecież szczęśliwi, sprawni i oczywiście jak najdłużej młodzi.

Czy istnieje dieta na dobry głos?

Procesowi starzenia podlega nie tylko nasza skóra, ale także stan narządów wewnętrznych, w tym strun głosowych, choć naturalnie łatwiej to usłyszeć, niż zaobserwować gołym okiem.

Na szczęście istnieje dieta na dobry głos!

Oczywiście spożywanie określonej grupy produktów musi być regularne, aby przyniosło dobry i długofalowy efekt.

Sprawdź o co można wzbogacić codzienny jadłospis, a czego należny zdecydowanie unikać!

Dieta dla osoby pracującej głosem jest bardzo podobna do diety… sportowca! Dlaczego? W procesie tworzenia się głosu biorą udział poszczególne grupy mięśniowe; układu oddechowego, układu fonacyjnego i artykulacyjnego.

Obowiązują tu zatem zasady jak w każdym sporcie, trening czyni mistrza. Pamiętaj też, że regeneracja mięśni zachodzi tylko w spoczynku, a głównym budulcem mięśni jest białko!

Jako wegetarianka polecam wzbogacić menu o pełnowartościowe białko roślinne z całym bogactwem aminokwasów, które znajdziesz min. w :

  • wszelkich produktach sojowych (tofu, mleko sojowe, tempeh, koltletach itd,)
  • zbożach (ryż, makarony, pełnoziarniste pieczywo)
  • roślinach strączkowych (fasolka, ciecierzyca, soczewica),
  • orzechach i nasionach (pestki dyni, sezam, migdały).

O co jeszcze warto wzbogacić dietę na dobry głos?

Oczywiście powinna być też bogata w warzywa, owoce (przeciwutleniacze), oraz wysokiej jakości oleje: z oliwek, z pestek dyni, lniany, kokosowy, które zawieją dużo witaminy E, znanej jako witamina młodości. Jest ona niezastąpiona w procesie regeneracji błon śluzowych (gardło, krtań) i dodatkowo, pomaga także utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia tych organów.

Czego unikać ?

Przede wszystkim wszelkich nadmiarów i intensywności! Pokarmów zbyt zimnych, czy zbyt gorących. Napoje gazowane szkodzą gardłu podobnie jak w dużej ilości kawa, czy herbata- podrażniają i wysuszają!

Jesz te produkty? Uważaj, możesz mieć problemy z głosem!

Kontrowersyjnym składnikiem diety, także tej dla mówców i wokalistów jest laktoza. Zdania co do wpływu krowiego mleka na nasz ogólny stan zdrowia są podzielone i nie ma pełnej jasności w tym temacie.

Faktem jest jednak to, że laktoza, poprzez pobudzenie enzymów już w pierwszym etapie trawienia tj. w jamie ustnej, wpływa na zwiększenie i gęstość śluzu, także tego we wnętrzu gardła, krtani i w ustach.

Suchość gardła jest nieprzyjemna, ale nie na nic gorszego od nadmiaru płynów utrudniających mówienie i poprzez zaleganie na fałdach głosowych, utrudniających także prawidłową emisję głosu.

Woda zdrowia doda!

Dieta na dobry głos to przede wszystkim woda. Dla osoby dużo mówiącej w ciągu dnia i zawodowo operującej głosem 2 lity wody dziennie nie będzie nadmiarem.

Do dziennego bilansu płynów nie możemy jednak zaliczyć herbaty czarnej, zielonej, ani też kawy. Zawierają one kofeinę (kawa) lub jej pochodną teinę (herbata). W odpowiedniej ilości substancja ta działa, wiadomo- pobudzająco i stymulująco, dlatego też chętnie po nią sięgamy.

Jednak w nadmiarze po prostu nas odwadnia a tego właśnie chcemy uniknąć. W procesie odżywiania organizmu, do błon śluzowych (czyli min. wnętrza gardła i krtani), podobnie jak i do skóry, woda dostarczana jest na końcu.

Musimy jej więc dostarczyć jej niejaki nadmiar aby narządy te, mogły zostać dobrze nawilżone. Jest to także jedna z podstawowych zasad higieny głosu.

Jednak kłopot z wodą jest taki, że szybko odparowuje.

Jak wiemy ciężko jest dostarczyć wodę do skóry z zewnątrz (oczywiście oprócz jej picia). Długa kąpiel nie nawilży skóry-wręcz odwrotnie, może spowodować znaczne jej wysuszenie. Dlatego w kosmetyce stosuje się formuły kremowe i emulsyjne. Prócz wody czy ekstraktów roślinnych zawierają one także oleje, które tworzą warstwę okluzyjną na skórze. To ona zabezpiecza naskórek przed nadmierną utratą wody i pozwala działać cennym składnikom odżywczym dłużej.

Dlatego też jednym z ciekawszych trików przed dłuższa rozmową czy wystąpieniem publicznym, będzie rozgryzienie zwykłej kapsułki z witaminą E lub A. Zabezpieczy ona naszą jamę ustną i gardło przed nadmiernym wysuszeniem w trakcie mówienia.

W diecie dobrej na głos, podsumowując, ważne jest przede wszystkim zbilansowane, zdrowe podejście i dużo, dużo wody. Zachęcam także do indywidualnej obserwacji własnych reakcji strun głosowych na określone pokarmy i wybieranie tylko tych, które nam służą.