Blog

Polecane

Mówisz niewyraźnie? Zmień to, bo watro!

Mówienie niewyraźne to istna zmora naszych czasów. Większość osób mówi za szybko, za cicho i do tego…niewyraźnie.

A ty? Jak często słyszysz …..hmmmm…..słucham? Co? Proszę? Można powtórzyć?

Denerwujące, prawda?

Jeśli masz wrażenie, że słuchacz ewidentnie nie rozumie, co do niego mówisz mimo, że starasz się powtarzać słowa głośno, to … raczej nie, nie wymiguj się sądząc, że trafiłeś na osobę niedosłyszącą.

Bardzo możliwe, że po prostu mówisz niewyraźnie.

Być może czasem udaje Ci się wreszcie dobrze powtórzyć komunikat i zostać zrozumianym, ale jest to przy tym tak męczące i powoduje tak duży dyskomfort, że tracisz ochotę na jakąkolwiek dalszą rozmowę.

W takim przypadku, nadal nie mam dobrych wieści.

Z pewnością mówisz niewyraźnie!

Z kolei kiedy rodzina, znajomi czy koledzy w pracy, nieustannie doprowadzają Cię do szału do znudzenia prosząc, o szersze otwieranie buzi w takcie mówienia…to wiesz co?

Mają rację! Szemrasz pod nosem i mówisz niewyraźnie!

Najwyższy czas to zmienić!

Dlaczego? To proste!

Zwróć uwagę, że w dobie internetu komunikujemy się najczęściej w formie pisemnej. W pracy też posługujemy się np. mailami i często nie mamy zielonego pojęcia jak wygląda i co ważne, jak brzmi osoba z którą rozmawiamy.

Dajmy na to, kiedy szukasz konkretnych usług, to z morza konkurencyjnych ofert, z pewnością sam wybierzesz tą, w której chociażby pojawił się kontakt telefoniczny i kontakt ten, sprawił dobre wrażenie bo…”pani miała miły głos”.

Ubiegając się o pracę masz spore szanse, nie tyko z powodu powalającego CV… kto wie, może inni mają lepsze. Dostaniesz ją, jeśli sprawisz dobre wrażenie w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej. Kiedy opowiesz o sobie własnym głosem, zwięźle i wyraźnie, a przy tym i sympatycznie przedstawisz swoje osiągnięcia oraz kwalifikacje, to o nic już nie musisz się martwić- pracę masz w kieszeni!

Chcąc sprawić dobre wrażenie, zajmując określone stanowisko w pracy i będąc specjalistą w swojej dziedzinie, musisz dbać, aby sposób w jaki mówisz, zawsze odzwierciedlał Twoje kompetencje.

Mówienie niewyraźnie nie jest na to dobrym sposobem!

Ale co to w ogóle znaczy „mówić niewyraźnie”?

To hasło bardzo pojemne.  Symptom jest ten sam (słuchacz ma trudności w zrozumieniu nadawanego komunikatu), ale powodują go różne czynniki: stałe lub zmienne.

Czynniki stałe to te, które towarzyszą nam cały czas. Najczęściej związane są budową anatomiczną jamy ustnej, wadami wymowy lub wadliwym nawykiem/wzorcem mówienia.

Z kolei czynniki zmienne to te, które pojawiają się okresowo i zaliczamy do nich np. zmęczenie, stany chorobowe i przede wszystkim różnego typu sytuacje stresowe, także tremę przy wystąpieniach publicznych. Nie trzeba być specjalistą, aby jasno stwierdzić, że silne emocje wpływają negatywnie na jakość naszego mówienia.

Do której grupy się zaliczasz?

Przypisując powody niewyraźnego mówienia czynnikom stałym, musisz uzbroić się w cierpliwość.  Chcąc trwale zmienić swój sposób mówienia niezbędne będą ukierunkowane ćwiczenia i ich regularne wykonywanie.

Przy czynnikach zmiennych, no cóż… właściwie możesz nie robić nic i czekać, aż ustąpią same.

Oczywiście żartuję 🙂

W końcu to właśnie sytuacje stresowe, związane np. z wystąpieniami publicznymi, nieodłącznie towarzyszą nam w kluczowych relacjach zawodowych i chcąc osiągnąć sukces, warto nad nimi popracować.

Tak naprawdę nie jest ważne, do której grupy się zaliczasz. W każdym wypadku, pracę nad wyraźnym mówieniem możesz rozpocząć już teraz, od prawy jakości swojej dykcji.

Osobiście polecam ćwiczenia z korkiem. Tak, z korkiem. Takim najzwyklejszym, po winie, z pewnością znajdziesz go w szufladzie w kuchni.

Bez obaw! To naprawdę działa!

Skorzystaj z poniższych wskazówek, poświęć 3 minuty na ćwiczenie i ciesz się rezultatem!

Włóż korek mniej więcej na połowę jego długości do ust i delikatnie przytrzymaj przednimi zębami. Teraz przeczytaj na głos wierszyk dykcyjny. Czytaj powoli, na ile jest to możliwe wyraźnie i tak, aby usta, zwłaszcza górna warga, nie spoczywała leniwie na korku. Staraj się nie wgryzać w korek. Ćwiczenie służy rozciągnięciu mięśni żuchwy i szczęki.

UWAGA! Nie wszystko jest dla wszystkich! Jeśli w trakcie poczujesz duży dyskomfort, przestać ćwiczyć i wyjmij korek. Ból jest zawsze znakiem ostrzegawczym, nie ignoruj go. Najwyraźniej to ćwiczenie nie jest dla ciebie i warto na początek poszukać czegoś łatwiejszego.

CHRZĄSZCZ

Trzynastego, w Szczebrzeszynie
chrząszcz się zaczął tarzać w trzcinie.
Wszczęli wrzask Szczebrzeszynianie:
– Cóż ma znaczyć to tarzanie?!
Wezwać trzeba by lekarza,
zamiast brzmieć, ten chrząszcz się tarza!
Wszak Szczebrzeszyn z tego słynie,
że w nim zawsze chrząszcz brzmi w trzcinie!
A chrząszcz odrzekł niezmieszany:
– Przyszedł wreszcie czas na zmiany!
Dawniej chrząszcze w trzcinie brzmiały,
teraz będą się tarzały.

I na dokładkę jeszcze kilka łamiących język perełek:

  • Szedł Mojżesz przez morze jak żniwiarz przez zboże, a za nim przez morze cytrzystki szły.
  • Paluszki cytrzystki nie mogą być duże, gdyż w strunach cytry uwięzłyby
  • Pan ślepo śle, panie pośle!
  • Warszawa w żwawej wrzawie w warze wrze o Warszawie.
  • Koala i boa automatyzują oazę instalując aerodynamiczny aeroplan.
  • No to cóż, że ze Szwecji?
  • Grzech gza kąsać koło wąsa.
  • Czy tata czyta cytaty Tacyta? 
  • Coraz zażartsza.
  • Spirytusinek najwydestylowaniuchniejszy.
  • Strzelec Strzałkowski wystrzelił nie celując, lecz strzaskał strzałą gałąź nie ustrzeliwszy cietrzewia.
  • Koszt poczt w Tczewie.

Teraz wyjmij korek z ust i od razu, na gorąco przeczytaj raz jeszcze ze dwa, trzy powyższe językołamacze.

WOW! Prawda? Czujesz różnicę? Słyszysz różnicę?

Z pewnością tak!!!

Co się zmieniło i dlaczego?

W trakcie ćwiczeń, przez cały czas, na średnicę korka ( tj. około 1 cm) twoja szczęka pozostawała otwarta. To z pewnością zdecydowanie szczerzej niż zazwyczaj. Warto podkreślić, że zaciski szczękowe i zbyt małe otwieranie ust w trakcie mówienia, to główne przyczyny ” szemrania pod nosem”. Dodatkowo pracowały także wszystkie mięśnie artykulacyjne : wargi, język, mięśnie mimiczne, z których komunikując się korzystamy w zbyt małym stopniu.

Ćwiczenie z korkiem spowodowało uruchomienie całego aparatu mowy, dlatego czytając tekst po wyjęciu korka słyszymy dużą różnicę.

Wracając do tego ćwiczenia przynajmniej 3 razy w tygodniu trwale uelastycznisz mięśnie artykulacyjne. Ćwicząc z korkiem np. tekst wystąpienia czy prezentacji, wypadniesz świetnie i daję ci gwarancję, że już nikt, nigdy nie poprosi Cię abyś powtórzył ponowne.

Masz pytania? Chcesz skorzystać z indywidualnej sesji emisji głosu i estetyki mówienia aby dobrać dla siebie odpowiednie ćwiczenia i otrzymać analizę głosu i plan treningowy?

Napisz na izaskrypuch@gmail.com

Iza Skrypuch, trener emisji głosu i estetyki mówienia.

Zbyt wysoki głos u mężczyzn.

zbyt wysoki głos
Zbyt wysoki głos u mężczyzn.

Zbyt wysoki głos u mężczyzn staje się coraz częstszym problemem.

Kobiety kochają niskie i elektryzujące męskie głosy…a tu klops…falsecik…

„Przez telefon biorą mnie za kobietę” – tak często skarżą się mężczyźni, zgłaszający się po poradę z zakresu emisji głosu.

Tajne przez poufne.

Zgłaszają się oczywiście mailowo.

Już sam fakt wyboru kontaktu drogą elektroniczną, zamiast telefoniczną, która z pewnością szybciej załatwiłaby sprawę, sugeruje strategię unikania interakcji werbalnych.

Jest to niezwykle znamienne dla osób z kompleksem zbyt wysokiego głosu.

I niestety trzeba przyznać, że faktycznie- nic tak bardzo nie odbiera uroku panom, jak właśnie zbyt wysoka i piskliwa tonacja głosu.

Podobnie nic równie mocno nie odbiera pewności siebie, zwłaszcza tym, którzy zdają sobie sprawę z niedoskonałości barwy własnego głosu.

Jak na złość, w wielu zawodach coraz częściej wymaga się od pracowników aktywności werbalnej i to na forum publicznym.

Prezentacje, prelekcje, sprawozdania ustne, rozmowy z klientami- wszystko to, chce nas brutalnie wyrwać ze strefy komfortu.

I bardzo dobrze!

Pozostawanie w niej zbyt długo, z wielu powodów tylko nasila problem zbyt wysokiego głosu, który przy odrobinie wysiłku spokojnie da się rozwiązać.

Przyczyny zbyt wysokiego głosu u mężczyzn.

W pierwszej kolejności należy upewnić się czy za specyficzną barwą głosu nie kryją się problemy zdrowotne np.

zaburzenia hormonalne

kłopoty z tarczycą

dolegliwości endokrynologiczne

To własnie one bardzo często, oczywiście poza innymi objawami, manifestują się właśnie zmianami w obrębie tonacji głosu.

Ważne jest także ustalenie od kiedy problem nas dotyczy. Czy jest to nagła zmiana? Czy jest tak praktycznie od zawsze?

Pisząc „od zawsze” mam na myśli czy po okresie mutacji barwa głosu ustabilizowała się naturalnie czy też od tamtej pory stała się kłopotliwa?

Ciało jest ważne.

W następnej kolejności należy wziąć pod uwagę czynniki fizjologiczne. Za prawidłowe funkcjonowanie głosu, odpowiada praca poszczególnych grup mięśniowych układu oddechowego, fonacyjnego i artykulacyjnego.

Nieużywane mięśnie wiotczeją.

Dlatego jeśli przez dłuższy czas nie korzystaliśmy w pełni z naszych mięśni głosowych (krtań), naturalnym będzie fakt, że nie zaczną one nagle prawidłowo działać, tylko dlatego, że tak chcemy.

Łatwiej będzie to wytłumaczyć osobom, które miały tą nieprzyjemną okoliczność załamania kończyny.

Mogę „pochwalić” się doświadczeniem złamania kostki prawej stopy. Po upływie ok. 1,5 miesiąca i zdjęciu gipsu, oczom ukazał się dramatyczny widok.

Noga w podrównaniu ze zdrową wyglądała tak anemicznie i przerażająco szczupło, jakby była przeszczepiona z innego ciała!

Dodatkowo była niezwykle słaba i utrzymanie równowagi, ciężaru ciała czy wykonanie kilku kroków bez pomocy kuli, było rzeczą wręcz niemożliwą.

Wszystkiemu winne mięśnie, w tym wypadku ich zwiotczenie z powodu dłuższego spoczynku.

Uff! Zwiotczenie, ale nie zanik!

Po łagodnej rehabilitacji i powrocie do samodzielnego poruszania się, wszystko wróciło do normy.

Co było najpierw jajko czy kura?

Czy zbyt wysoki głos powoduje niechęć do kontaktów werbalnych, czy może to zbyt rzadkie używanie mięśni głosowych daje efekt piskliwego, nienaturalnego tonu?

Mięśnie bez względu na położenie w organizmie funkcjonują tak samo.

Aby służyć długo i zdrowo potrzebują elastycznego ruchu, niwelowania zbędnych napięć i balansu między praca, a odpoczynkiem.

Z pewnością każdy przypadek będzie się od siebie różnił, ze względu na odmienne podłoże przyczyn, dlatego warto skonsultować się indywidualnie.

Osobiście obserwuję kilka cech łączących ludzi, którzy cierpią dyskomfort z powodu zbyt wysokiego głosu.

Najczęściej w trakcie wywiadu podczas konsultacji, które przeprowadzam dowiaduję się, że:

  • prowadzą siedzący tryb życia/pracy,
  • skarżą się na ból w okolicy karku, ramion, kręgosłupa, szyi czyli tych rejonów ważnych z uwagi na tworzenie się głosu,
  • spędzają ponad 5h dziennie przed komputerem,
  • mówią cicho, niewyraźnie i za szybko,
  • wolą słuchać niż mówić (!)
  • nie pamiętają kiedy ostatnio krzyczeli, wołali kogoś z daleka, głośno śmiali się czy śpiewali
  • mają trudności z opisaniem w kilku przymiotnikach własnego głosu
  • cierpią na nosowość głosu

Sądzę, że już samo prześledzenie tych punktów daje niezły ogląd na sprawę. Łączy się to oczywiście z tym, o czym wspomniałam już wcześniej- im częściej głos używany, tym staje się lepszy.

Rzecz jasna w granicach i norach, bo nie chodzi tu o jego przeforsowanie, które też jest niezbyt zdrowe i też ma swoje konsekwencje.

Jeśli identyfikujecie się się z powyższymi punktami, to świetnie, że trafiliście na ten artykuł!

To także dobra wiadomość dlatego, że najpewniej nie dotyczy was żadna patologia głosu i regularny trening usprawniający narządy mowy, może przynieść wspaniałe rezultaty.

Trochę na śmiesznie!


Pragnę też przy okazji obalić jeden z najbardziej popularnych mitów, mianowicie, że głosu nie da się zmienić.

Oczywiście, że się da!

Robimy to sami właściwie codziennie. Przecież nie mówimy stale na jednym tonie jak roboty ze starych filmów science fiction, prawda?

Dla niedowiarków podam świetny przykład aktora Jarosława Boberka, który wprost wymiata dubbingowo.

Może powiecie, że on jest wyposażony w jakiś niebywały talent? Tak, pewnie też. Jednak z mojego punktu widzenia posiada on normalny, zdrowy głos, a reszta to praca i niebywały kunszt z jakim włada własnym narządem głosowym.

Zbyt wysoki głos to też…

Do omówienia zostały zatem jeszcze dwie kwestie, które mogą być niepokojące w kontekście zbyt wysokiego głosu : mutacji i nosowość głosu.

Oba te tematy są niezwykle obszerne przede wszystkim dlatego, że dotyczą szerszych powiązań zdrowotnych i tylko manifestują się w głosie. W skrócie- nie sam głos może być tutaj problemem.

Mutacja.

Jeśli jesteś młodym chłopakiem i czytasz ten tekst, to niczym się nie przejmuj.

Dorastasz, krtań się zmienia, wydłużają się struny głosowe, hormony szaleją i wszystko to, powoduje bardzo dynamiczne zmiany w obrębie barwy głosu.

To wszystko minie.

Jeśli jednak mimo upływu lat wahania tonacji nadal występują, to absolutnie tematu nie można bagatelizować. Należy udać się do lekarza lub zgłosić na konsultację.

Nie ma co pielęgnować kompleksów.

Nosowość bez nosa.

Nosowe brzmienie można pomylić ze zjawiskiem zbyt wysokiego głosu. Efekt dźwiękowy może być podobny ale fizjologicznie ma inne podłoże.

Generalnie o nosowości mówimy wtedy, kiedy cyrkulacja wydychanego powietrza w trakcie mówienia czy śpiewania nie zachodzi przez nos.

W prawidłowiej emisji głosu wdychamy i wydychamy zarówno przez nos jak i usta. Kiedy mamy zatkany nos np. przy katarze szybko czujemy, że mówienie bardzo nas męczy.

Wkładamy w to dużo wysiłku, układ oddechowy mocno się forsuje i oczywiście barwa głosu jest również mocno zmieniona. Przy przeziębieniu to naturalne i przejściowe.

Nosowość głosu to jednak nie grypa. Z jakichś powodów nos jest stale zatkany (alergie, wadliwe przegrody nosowe, złe nawyki oddechowe, problemy z zatokami) i dla poprawy jakości życia, nie warto tego bagatelizować.

Każdemu, kto chce zacząć pracę nad głosem polecam krótki i uniwersalny zestaw treningowy.

Jak przekazać emocje głosem?

Jak przekazać emocje głosem zapyta zapewne każdy, kto choć raz występował publicznie.

Jeśli zdarzyło Ci się prowadzić prezentację w pracy, przemawiać na forum grupy, tworzyć filmik na YouTube czy nagrywać podcast, to z pewnością temat emocji musiał się mocno pojawić.

Co się dzieje?

Jesteśmy dobrze przygotowani, wiemy co i jak należy powiedzieć, ale finalnie… nuda.

Głos brzmi monotonnie, intonacja na poziomie agonalnym, a ogólny wydźwięk wystąpienia… przestraszony lub senny.

Albo jeszcze gorzej. Dopada nas stres. I to ten z tych najgorszych, popularnie nazywany tremą.

Największe jednak zdziwienie powoduje odkrycie, jak duży kontrast pojawia się między tym, co faktycznie słychać lub widać na nagraniu, a naszymi intencjami, które przecież najczęściej są bardzo dobre.

Ale czy na pewno?

Otóż aby przekazać emocje głosem na szczęście nie musimy robić nic.

Serio. Zupełnie nic.

Natura wykonuje to za nas. Musimy tylko czuć.

Kiedy przejmujemy to naturalne narzędzie w nasze, ludzkie ręce, od razu pojawiają się problemy i to całe ich mnóstwo.

Czyli o co chodzi z tymi emocjami?

Spróbuję wytłumaczyć jak to działa.

Zastanówcie się przez chwile-czy próbowaliście kiedyś ukryć smutek, rozczarowanie czy urazę?

Przykład może dotyczyć także pozytywnych uczuć ; podekscytowanie, radość czy rozbawienie?

Czy udało się powstrzymać w głębokim wzruszeniu łzy lub pod wpływem dobrego żartu stłumić nagły wybuch śmiechu?

Nie, nie i jeszcze raz nie!

No, może jedno tak się znajdzie. Najczęściej jednak nie potrafimy ukryć silnych emocji, a nasz głos bardzo szybko i szczerze wszystko ujawnia.

Więc jeśli oglądając własne nagranie sami dochodzicie do wniosku, że sprawiacie wrażenie osób przestraszonych, to z pewnością tak właśnie jest.

Jeśli otrzymaliście od słuchaczy komunikat zwrotny, że no cóż, stres i nudna …to chciał, nie chciał, ale i taki komentarz musiał być zasadny.

Działa to więc tak, że na odbiorcę przechodzą aktualnie dominujące w nas emocje.

Naturalnie nie oznacza to, że w całokształcie jesteśmy zestresowani, nudni czy bojaźliwi. Oczywiście, że nie. Ale w danym momencie, pośród wielu innych, to te właśnie uczucia najsilniej wypłynęły w nas na powierzchnię.

No to po co czuć?

Niektórzy, jakoś tak intuicyjnie zdają sobie sprawę z tej prawidłowości i wpadają na pomysł, że w ogóle przestaną czuć (!).

Po prostu powiedzą, co maja do powiedzenia i tyle. Bez emocji. Zero.

Czy to się tak da? No cóż, może i tak, ale ja osobiście wolałabym gadające roboty bez cienia emocji oglądać raczej w kinie, niż mieć z nimi bezpośrednio do czynienia.

Czuj, czuj…czuwaj!

Jeden z klientów, z którym pracowałam podczas indywidualnych zajęć, bardzo wprost wyraził swoje oczekiwania, że własnie chciałby „nic nie czuć” np. kiedy rozmawia z podwładnymi czy wygłasza prezentacje.

Rozumiecie? Nie to, że chciałby czuć się lepiej, swobodniej czy pewniej. On chciałby nie czuć nic!

I nie jest to odosobniony przykład. Za tym niemal desperackim życzeniem najczęściej skrywa się fakt, że kompletnie nie radzimy sobie z całą masą silnych i nieprzyjemnych odczuć, których dodatkowo nie rozumiemy i….

Zaczynamy kombinować!

Prócz zjawiska „nicnieczucia” bardzo chętnie ogólnie ukrywamy nasze prawdziwe emocje.

Obawiamy się, że ich okazanie mogłoby mieć dla negatywne konsekwencje. Sądzimy też, że nas przerosną i być może całkowicie stracimy nad nimi kontrolę.

Skoro tak rzadko dajemy się ponieść naturalnemu „flow”, tracimy rozeznanie we własnych emocjach. Kiedy przychodzi czas aby z nich skorzystać, zwyczajnie boimy się przesady lub śmieszności.

Jednak pamiętajmy, że nic nie działa na nas równie destruktywnie jak tłumione uczucia.

Zarówno pod kątem ogólnej kondycji psychicznej jak i fizjologicznego poczucia zdrowia, wypieranie emocji w długofalowym efekcie, to na prawdę zły pomysł.

One i tak znajdą ujście, a następstwa mogą być dużo groźniejsze niż te, których pierwotnie chcieliśmy uniknąć.

Radzę dogadać się z emocjami i zrozumieć je, zanim zechcemy sterować nimi np. w trakcie wystąpień publicznych czy innej pracy głosem.

Nie walcz bo przegrasz!

Odpowiadając na pytanie jak przekazać emocje głosem jasne jest, że nie da się pominąć tematu stresu i tremy.

Są to jednak akurat te emocje, których jakoś specjalnie nie chcemy przekazywać.

Właściwie dlaczego?

Zastanówcie się nad faktami. Trema jest bardzo demokratyczna. Dotyczy wszystkich. Oczywiście w różnym stopniu i w rożnym nasileniu. Nawet profesjonaliści mają z nią do czynienia.

Rzecz jasna ludzie z dużym doświadczeniem scenicznym potrafią sobie z tremą znakomicie radzić. Ba! Niektórzy nawet uwielbiają ten naturalny, adrenalinowy kop!

Większość z nas wpada jednak na pomysł aby ukrywać zdenerwowanie. Tracimy przez to całą masę energii i koncentracji, która w danym momencie powinna być skupiona głównie na tym, co i jak mamy powiedzieć.

Walka ze stresem jest po prostu z góry skazana na porażkę. Wie ten, kto próbował.

Trema, która pojawia się w momencie kiedy staniemy przed publicznością, jest w dużej mierze zjawiskiem fizjologicznym, a na rozpędzoną fizjologię, nie możemy już zbyt wiele poradzić.

Przyspieszony oddech, bicie serca, suchość w ustach, ogólne pobudzenie to typowe objawy, które pojawiają się właśnie wtedy, kiedy pragniemy być spokojni i opanowani.

Ale po co właściwie mamy być spokojni?

I tutaj dochodzimy do sedna. Padamy ofiarami dość powszechnego błędu poznawczego.

Mianowicie uznajemy wszystkie te wyżej wymienione płynące z ciała objawy za kłopotliwe, zamiast za… pomocne!

Powtórzę- po co mamy być spokojni?

Przecież właśnie stajemy przed grupą np. nieznajomych osób i mamy coś do powiedzenia, do przeprowadzenia jakąś sprawę i musimy być choć odrobinę aktywni, energiczni, pobudzeni emocjonalnie właśnie po to, aby kogokolwiek sobą i tematem zainteresować.

Te wszystkie pojawiające się emocje mają za zadanie nam pomóc. Oczywiście pod warunkiem, że nie uznamy ich za niepotrzebne, wadliwe czy złe.

Ze stanu zupełnego, „kanapowego” luzu, większość aktywności głosowych typu przemawianie czy śpiewanie do publiczności, zwyczajnie nie była by możliwa

Pamiętajmy zatem, że ze stresem się nie walczy.

Stres się wykorzystuje!

Szczerość aż do bólu!

Jak wspomniałam trem jest bardzo demokratyczna i powszechna. Kiedy informujemy innych, że się denerwujemy w odpowiedzi zwykle dostajemy dużo empatii.

Bo kto nie zna tego stresu? Każdy zna.

Twoi słuchacze nie chcą abyś się denerwował. Zwykle też są bardzo chętni, także dla swoje komfortu, dodać Ci otuchy.

To rodzi przede wszystkim w grupie bardzo fajną, szczerą więź. Dlatego nie ukrywaj swoich emocji, poinformuj innych i zobacz jaką to przynosi ulgę. Teraz można się zająć na 100% tematem przemówienia.

Musisz mieć stosunek…emocjonalny!

Wracając do naturalnego przekazywania emocji głosem, aby Was ostatecznie przekonać, podam banalny przykład rozmowy telefonicznej.

Badając zjawisko empatii, amerykańscy eksperymentatorzy odkryli, że jesteśmy w stanie absolutnie trafnie określić nastój osoby z którą rozmawiamy.

Wystarczy krótki kontakt telefoniczny, aby nie znając rozmówcy, nigdy jej nie widząc, po samym tylko głosie (nie miała znaczenia treść konwersacji) dowiedzieć się zdecydowanie więcej, niż ktoś chciałby przekazać. Przy znanych nam, bliskich osobach, trafność rozpoznania oczywiście automatycznie wzrasta.

Polecam świetną prezentację, z której prócz wielu ciekawostek, dowiecie się, jak wiele sam głos może o nas powiedzieć.

Jak przekazać emocje głosem? www.wokaliza.eu

Co to oznacza?

Jeśli chcemy przekazać emocje głosem, musimy je przede wszystkim czuć.

Głęboko i autentycznie.

Nie w znaczeniu, że jeśli chcę kogoś zainteresować to muszę być interesujący, bo bycie dla kogoś interesującym jest przecież bardzo subiektywne. Jednego zainteresuje to, drugiego tamto. Wszystkim nie dogodzimy i nie o to tutaj chodzi.

Raczej o to, że aby kogoś zainteresować sami musi być zainteresowani. Jeżeli chcemy kogoś zaangażować, sami musimy być zaangażowani itd.

Rozumiecie?

W tej prawidłowości jest naprawdę cudowna i wyzwalająca od wszelkiego stresu prostota. Mieści się w niej także bardzo mi bliska idea dzielenia się wiedzą i umiejętnościami.

Kogo stresuje dzielenie się?

Dzielenie się jest fajne!

Zły temat, zły dzień.

Wiem, jestem szczęściarą. Jeżeli już staje przed publicznością i zabieram głos, to zwykle dotyczy to tematów związanych z moją osobistą pasją i tym samym pracą.

Uczę ludzi emisji głosu, czyli mówić i śpiewać; zdrowo, naturalnie i oczywiście bez stresu. Wszelkie związane z głosem zagadnienia autentycznie głęboko mnie interesują, a do tego bardzo lubię pracować z ludźmi.

Ale przecież miewam, jak każdy tzw. gorsze dni.

Co wtedy?

A co z tymi, których tematy wystąpień do których są np. zobowiązani w pracy nic a nic nie obchodzą? Jeśli musimy przeprowadzić szkolenie dajmy na to z…Excela? Nie chcę oczywiście nikogo urazić tym przykładem…ale nic bardziej nudnego aktualnie nie przychodzi mi do głowy.

Chodzi mi o to, że prawidłowość działa nawet kiedy mamy zły dzień czy kompletnie nieciekawy temat.

Tyle, że mamy trochę trudniej bo musimy dopiero odnaleźć te pożądane emocje, które chcemy w słuchaczu wzbudzić.

Autentyczność na wagę złota!

Jeżeli przykładowo temat prezentacji dotyczy już tego nieszczęsnego Excela, który jak wiemy mało nas interesuje, to…nie, nie przekonujmy siebie fałszywie i na siłę, że jednak nas to interesuje.

Zamiast tego poszukajmy czegoś, co będzie naprawdę ciekawe np. kto stworzył program, gdzie mieszka, jak potoczyła się jego kariera zawodowa itp.

Mając w zanadrzu ciekawostki lub anegdoty zyskujesz przede wszystkim pewność siebie. Wiesz, że masz do zaproponowania słuchaczowi coś nietypowego i wartościowego. Ty chcesz się tym podzielić, on z pewnością zechce słuchać.

Możecie pójść jeszcze krok dalej, w stronę pełnej autentyczności i powiedzieć dajmy na to : Słuchajcie! Mi też temat Excela wydawał się początkowo nudy, ale nie uwierzycie czego się dowiedziałam (łem)…

Mam nadzieję, że ten przykład Was zainspiruje i zaprowadzi w kierunku znacznego obniżenia nadmiaru stresu i niepotrzebnej tremy, czyli do miejsca, kiedy stajemy się mówcą autentycznym.

Jest to też ten kierunek, w którym sama osobiście podążam jako trener, pracując na zajęciach z wystąpień publicznych i emisji głosu.

Bądźmy świadomi!

Wystąpienia publiczne i wszelkiego typu nagania, są świetnym papierkiem lakmusowym ukazującym, co faktycznie jest, a nie to, co wydaje nam się, że powinno być. Warto się z tym skonfrontować.

Często na pytanie skierowane do znajomej osoby „Hej, co tam? Słyszę, że jesteś smutny?” możemy dostać odmowną odpowiedź.

Można więc przyjąć, że ta cała empatia nie działa i zwyczajnie się mylimy.

Najczęściej jednak, gdy wykażemy trochę więcej dociekliwości okazuje, że istotnie „coś” się stało; że dziewczyna, że chłopak, że mama, że szef itd.

Zwróćmy uwagę, że to nie zawsze skrytość powoduje niechęć przed ujawnieniem emocji, a kompletny brak świadomości ich przeżywania.

W trakcie indywidualnych konsultacji emisji głosu  zwykle rozpoczynam zajęcia od krótkiego nagrania i na tej podstawie budujemy pracę.

 W niektórych przypadkach oglądamy nagranie z wyciszonym dźwiękiem i efekty bywają niesamowite!

Ludzie mówią „O rany! Ale jestem smutna” albo ” Kurcze! wyglądam na przerażonego” i to jest dokładnie to, co staramy się tak pieczołowicie, nawet przed samym sobą ukryć.

Jak przekazać emocje głosem, oczywiście nie te emocje,  które nas dyskredytują, ale te gwarantujące sukces?

Otóż nijak!

Musimy być ich świadomi i po prostu je przeżywać!

To nigdy nie minie!

Na zakończenie chcę obalić jeszcze jeden mit. Wiele osób sądzi, że praca indywidualna czy taka w trakcie warsztatów posłuży temu, że w ogóle przestaną odczuwać tremę i stres.

Nie napiszę, że niestety tak się nie stanie bo bardzo „stety”. Tak się nie stanie, bo ten stres jest formą odwagi. Odwaga nam służy i jest bardzo potrzebna, choć oczywiście trochę też nas kosztuje.

Chodzi o to, aby to nie był stres ale… stresik.

Mały, do wytrzymania i dający dużo satysfakcji, kiedy się go przekroczy.

Mam nadzieję, że artykuł okazał się przydatny i inspirujący.

Zapraszam także do kontaktu :

Iza Skrypuch, trener emisji głosu izaskrypuch@gmai.com

Ćwiczenia z korkiem. Genialne czy niebezpieczne?

Ćwiczenia z korkiem w ustach, to jeden z najbardziej znanych sposobów na perlistą dykcję.

Kiedy rozpoczynamy pracę nad emisją głosu, zwykle zaczynamy od ćwiczeń wzmacniających cały aparat mowy oraz tych, które będą miały za zadanie rozluźnić i uelastycznić cały staw skroniowo-żuchwowy.

Dlaczego?

To proste. Żaden, choćby i najpiękniejszy głos nie wydobędzie się na zewnątrz, jeśli mamy zaciśnięte zęby i nieruchome wargi.

Zatem na wszelkie”faflunienie”, bełkotanie i „szemranie pod nosem” użycie korka będzie genialnym rozwiązaniem. Ćwiczenie z korkiem jest proste i daje szybkie rezultaty.

Jak ćwiczyć z korkiem?

Świetnie i króciutko pokazuje to Tomek Kammel. Koniecznie zerknijcie na filmik, zanim przejdziemy do dalszej części artykułu.

Widzieliście?

Genialność ćwiczenia z korkiem opiera się właśnie na jego prostocie. I owszem, nic prostszego. Wystarczy włożyć korek do ust, przeczytać na głos kilka językołamaczy lub inny dowolny tekst i… efekt murowy!

Zwróćcie uwagę, że jeżeli chcemy aby to, co wypowiadamy z korkiem było jakkolwiek zrozumiałe, musimy użyć (i to bardzo intensywnie) całego aparatu artykulacyjnego.

Pracują mięśnie warg, języka, żuchwy, których na codzień większość z nas używa dość skromnie. Dlatego, nawet jeśli nie wyjdzie od razu fenomenalnie i tak warto spróbować.

Ćwicząc z korkiem, mamy wyjątkową okazję poćwiczyć nasz głos i dykcję…w pigułce!

Tuż po zakończeniu pracy z korkiem, mamy to poczucie perlistości, większej ekspresji i łatwości w wymowie. I chociaż jest to uczucie chwilowe, daje nam jednak próbkę tego, jak to jest mówić płynnie, wyraziście i …z przyjemnością!

Fakt przemijalności tego wrażenia, często ponoszony jest właśnie przez przeciwników ćwiczenia z korkiem i brany jako argument, jakoby ćwiczenia te były absolutnie nieskuteczne.

Czy jest tak w istocie?

Gorący temat!

Wrogowie korka uznają przede wszystkim ćwiczenia z nim za metodę mocno przestarzałą. Ostrzegają też, że może powodować kontuzje w obrębie stawu żuchwy czy wręcz prowadzić do bruksizmu (!) czyli do silnego zacisku szczęki i zębów, objawiającego się np. nocnym zgrzytaniem.

Mówią też, że poszczególne elementy aparatu mowy w trakcie ćwiczeń są dość napięte a oddychanie chwilowo utrudnione, co jak wnoszą przeciwnicy korka może powodować utrwalenie złych nawyków.

Czy stare musi być złe?

Wszystkie te rzeczy brzmią faktycznie nieco przerażająco. Kto z nas chce nabawić się bruksimu i zdzierać sobie szkliwo po nocach?

Raczej nikt!

Czy rzeczywiście wszystkiemu winien jest mały, niewinny korek?

Oczywiście, że nie!

Korki potworki!

Za przestarzałą metodę można z całą pewnością uznać słynne kamienie w ustach Demostenesa, które miały być hartującym treningiem dla przyszłych mówców.

Korek jednak nie jest kamieniem. Jest tworzywem relatywnie miękkim i trzeba niezwykłej pomysłowości aby zrobić sobie nim krzywdę. Nawet jeśli zacisk naszych szczęk jest mocny a ruchomość stawów nieco usztywniona, co najwyżej wgryziemy się w korek…i tyle.

Kiedy ćwiczymy z korkiem otwieramy usta na jego średnice, czyli max. około 1 cm. Dla większości osób jest to szerokość absolutnie bezpieczna. Zdecydowanie szerzej otwieramy usta np. kiedy ziewamy, śmiejemy się lub wgryzamy się w ogromniaste kanapki czy burgery, czyż nie?

Korek sam w sobie nie może też w żadnym razie powodować bruksimu, ani innych wad wymowy czy zgryzu.

Wyżej wymienione problemy logopedyczne najczęściej są wrodzone. Wynikają albo z wrodzonych wad anatomicznych w obrębie budowy aparatu mowy albo tworzą się na wczesnym etapie okresu dziecięcego i utrwalane są wraz z przyswajaniem i rozwojem mowy.

Sama polecam, sama używam!

Na przestrzeni lat praktyki warsztatowej i indywidualnej pracy z klientami w trakcie sesji, nie zdarzyło mi się też, aby komukolwiek stała się krzywda związana z ćwiczeniami z korkiem.

No może raz…ale to bardziej w charakterze anegdoty. Młody klient, z dużym ciśnieniem na szybkie rezultaty, po zajęciach uprzejmie doniósł drogą mailową, że ćwiczy z korkiem codziennie ponad pół godziny, że trochę boli go szczęka i czy tak ma być…Zmuszona byłam naturalnie od szybkiej interwencji.

Trzeba pamiętać, że ćwiczenia z korkiem to zawsze i jeśli już, tylko element pracy nad dykcją i nigdy nie powinien przekraczać kilku minut przy jednorazowy podejściu.

Sama osobiście korka używam często i bardzo chętnie. Właściwie to mam porozrzucane korki w każdej torebce i korzystam zawsze, kiedy chce się szybko rozgrzać przed zajęciami lub inną ważną rozmową.

Nie każdy jest Kammelem!

Zbierając informację do tego artykułu, czyli głównie poszukując informacji przeciwko ćwiczeniom z korkiem odkryłam ciekawą prawidłowość.

Otóż większość osób związana zawodowo z mówieniem i ekspozycją społeczną (takich właśnie jak min. Tomasz Kammel) poleca korek i sama używa. Natomiast w gonie opozycji znajdują się głównie logopedzi.

Nie ma w tym nic dziwnego. Lekarze w swojej praktyce spotykają się najczęściej ze stanami chorobowymi, wadami czy patologiami w obrębie delikatnych narządów mowy. W takich wypadkach korek faktycznie byłby absolutnie nie wskazany czy wręcz szkodliwy.

Z kolei osoby zdrowe i do tego zajmujące się mówieniem na co dzień, czyli posiadające już duży stopień profesjonalizmu i wprawy w ekspresji werbalnej korek poleca i też używa sama .

Wniosek jest prosty. Aby ćwiczenia z korkiem przyniosły dobry rezultat, musimy być zdrowi i posiadać już pewien stopień biegłości dykcyjnej…no cóż, nie każdy jest Kammelem 😉

Wszystko z głową!

A tak na poważnie to faktem jest, że odpowiednio (podkreślam-odpowiednio) użyty korek, może zadziałać na wiele problemów artykulacyjnych wręcz terapeutycznie.

Musicie po prostu spróbować sami i wtedy zobaczycie! Efekt płynności i przyjemności w mówieniu odczujecie od razu.

Choć przeciwnicy ćwiczeń z korkiem bardzo się tego czepiają. Twierdzą, że jest to efekt chwilowy i nie daje trwałych rezultatów i…

I tak i nie.

Właściwie to racja. Podobnie jak to, że jednorazowa wizyta na siłownie nie wpłynie znaczne ani na naszą figurę, ani wydolność, ani też na zmianę nawyków żywieniowych, prawda?

Po prostu z mojej perspektywy, w ulotności wrażenia „lepszej mowy” po użyciu korka nie ma nic dziwnego.

Dla pełnego objaśnienia tematu posłużę się przykładami właśnie z dziedziny sportu. W końcu trening emisji głosu to działanie na poszczególnych grupach mięśni i tak też musimy do tego podejść.

Ćwiczenia z korkiem można zatem porównać do ćwiczeń z obciążnikami, takimi zakładanymi na nadgarstki lub kostki u nóg. Używa się ich przy ukierunkowanych treningach, dla zwiększenia efektywności pracy, dla osiągnięcia szybszych rezultatów i dla ogólnego pobudzenia pracy mięśniowej.

Korek działa niemal analogicznie.

Po prostu trochę nam utrudnia, aby później ułatwić.

Zło czai się wszędzie!

I teraz sakramentalne pytanie- czy takimi ćwiczeniami można sobie sobie zaszkodzić?

No pewnie!

Tyle już o ludzkości wiemy, że i zawsze i wszystkim można sobie zaszkodzić 😉

Ćwiczeniami z korkiem możemy sobie zaszkodzić równie łatwo jak treningiem z obciążnikami, bieganiem, czy jakąkolwiek inną aktywnością fizyczną.

Bądź odpowiedzialny!

Jeżeli chcemy chcemy podejść na poważnie do pracy nad emisją głosu, dykcją i estetyką mówienia, to tak jak przy pracy nad własną kondycją fizyczną, musimy to zrobić przede wszystkim z głową i odpowiedzialnie.

Nowo zapalony amator biegania, zanim ruszy nie bieżnię, najpierw zacznie interesować się tematem, poczyta artykuły, uda się do sklepu sportowego, zasięgnie porady eksperta lub lekarza itp. Wybierając się na siłownie także chętnie skorzystamy z usług trenera personalnego lub dietetyka.

Ćwiczyć a ćwiczyć – to różnica!

Po prostu chcemy mieć pewność, że to co robimy, robimy dobrze. Musimy mieć to przekonanie, że inwestycja naszego czasu i energii nam się po prostu opłaci, że żadna kropla potu, ani żadna nie zjedzona babeczka nie pójdą na marne.

Każdy kto choć raz na własne życzenie nabawił się kontuzji czy chociażby porządnych zakwasów, zrozumie dobrze o co chodzi.

Złe wykonywanie ćwiczeń, przeforsowanie, urazy- to wszystko na dłuższy czas wyklucza nas z aktywności i oddala osiągnięcie upragnionego celu. Dodatkowo może zniechęcać na tyle, że do treningów już nie powrócimy.

Przy treningu z korkiem czy jakichkolwiek innych ćwiczeniach emisyjnych jest dokładnie tak samo. Mogą zdziałać cuda i okazać się genialne…ale mogą też nam zaszkodzić, zwłaszcza jeśli zadziałamy nieumiejętnie.

Kilka uwag!

Jak już wspomniałam wcześniej sama korka używam i to nie tylko na sobie ale także podczas pracy z klientami.

Oczywiście nie zawsze i nie ze wszystkimi.

Podstawą, zanim przejdę do doboru ćwiczeń jest, szczegółowy wywiad podczas którego, nie tylko zbieram potrzebne do opracowania planu treningowego informacje ale też, co najważniejsze bacznie obserwuję całą ekspresje werbalną osoby z którą będę pracować.

Później wykonujemy jeszcze parę próbnych ćwiczeń aby zbadać nawyki artykulacyjne i poznać zakres i działanie poszczególnych mięśni.

Nie takie hop siup.

Dopiero po takiej procedurze dobierane są i wspólnie wdrażane odpowiednie ćwiczenia. Jeśli zalecam komuś korek działam dokładnie tak samo.

Dodatkowo zawsze i przy ćwiczeniach z korkiem i jakichkolwiek innych warto :

  • Zrobić rozgrzewkę (np. rozmasowanie mięśni twarzy, delikatny tapping poprawiający krążenie, ziewanie, imitowanie żucia).

  • Być uważnym (polecam na początek pracę z lustrem aby obserwować siebie i zwracać baczną uwagę na odczucia podczas wykonywania ćwiczeń).

  • Pamiętać, że ból jest sygnałem aby przestać (dyskomfort owszem, może się pojawić, zwłaszcza jeśli nasze mięśnie są bardzo zastane. Jednak ból to zawsze czerwone światło. Zaprzestań, pomiń to ćwiczenie, przejdź do innego, zrób mniej. Z bólem nie ma dyskusji.

Nareszcie podsumowanie!

Dla mnie korek jest ćwiczeniem genialnym. Właściwie to mogę powiedzieć, że jest genialnym… trikiem.

Naturalnie nie wszytko nadaje się dla wszystkich. Takie uniwersalne metody po prostu nie istnieją. Warto jednak sprawdzić na sobie ale zawsze ostrożnie i z wyczuciem.

Podobnie jak z pracą nad własną sylwetką, trener personalny pomoże nam obrać odpowiedni plan pracy, rozwieje wątpliwości, odpowie na pytania, a także nauczy i pokaże jak efektywnie ćwiczyć.

Tak samo skorzystanie z usług trenera głosu może okazać się zbawienne. Z całą pewnością pomoże nam zaoszczędzić masę czasu, którą tracimy w meandrze internetowych porad.

Nie muszą one być wale złe czy nieprofesjonalne. Mogą zwyczajnie dla nas się nie nadawać się.

Jeśli masz pytania lub chcesz skorzystać z konsultacji i zdobyć dla siebie indywidualny zestaw ćwiczeń emisji głosu i estetyki mówienia zgłoś się na adres izaskrypuch@gmail.com

Zjęcia odbywają się stacjonarnie w Krakowie lub w dogodnej formie on-line.

Warsztaty z emisji głosu.

Już 15 lutego 2020 rusza kolejna edycja warsztatów w Krakowie!

Jeszcze do niedawna wiedza z zakresu prawidłowej emisji głosu i technik wystąpień publicznych, zarezerwowana jest niemal wyłącznie dla wąskiego grona profesjonalistów takich jak: śpiewacy operowi, wokaliści, radiowcy i aktorzy.

Teraz każdy może zostać świetnym mówcą!

Dlatego autorskie warsztaty z emisji głosu „Na głos”, zostały stworzone właśnie z myślą o osobach intensywnie wykorzystujących głos na co dzień np. w pracy zawodowej i potrzebują profesjonalnego wsparcia w tym zakresie.

Szkolenie zostało zaprojektowane tak, aby każdy, nawet osoba zupełnie początkująca w temacie pracy z głosem czy wymową, mogła z niego maksymalnie skorzystać.

Program warsztatów skupia się przede wszystkim na tym, aby w krótkim czasie wyposażyć uczestnika w niezbędną teorię, która następnie pomoże przy rozwijaniu praktycznych umiejętności.

Trening czyni mistrza!

O jakości głosu i dobrej dykcji decydują przede wszystkim poszczególne grupy mięśniowe oraz ich wzajemna koordynacją. Dlatego też, jak w każdym treningu fizycznym, potrzebujemy czasu i regularnej praktyki aby osiągnąć pożądane efekty.

Oczywistym jest fakt, że jednorazowa, nawet wielogodzinna wizyta na siłowni w niewielkim stopniu wpłynie na poprawę naszej ogólnej kondycji fizycznej. Co najwyżej mocno się spocimy, a być może nawet zniechęcimy do dalszej pracy.

Podobnie rzecz wygląda z treningiem głosu. Tylko regularne, dobrane przez fachowca ćwiczenia zapewnią sukces.

Dlatego warsztat „Na głos” jest szkoleniem skondensowanym i treściwym. W rezultacie, wyposaża w krótkim czasie każdego z uczestników w skuteczne metody na poprawne korzystanie z własnego głosu i szybkie podniesienie jego jakości.

Dodatkowo, każdy po zakończonym szkoleniu otrzymuje spersonalizowany i indywidualnie dobrany zestaw ćwiczeń aby utrwalić i rozwijać efekty szkolenia.

Żyjemy w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości!

Praca zawodowa niewątpliwie wymaga wiele bezpośrednich kontaktów. Niemal codziennie przeprowadzamy mnóstwo rozmów, wygłaszamy przemówienia, prowadzimy ważne negocjacje.

Dlatego głos, jego barwa, natężenie oraz odpowiednia modulacja, to najważniejsze narzędzia budowania wizerunku oraz prowadzenia skutecznej komunikacji.

Przede wszystkim, warto też zwrócić uwagę na miejsca, w których operujemy głosem. Często panuje w nich hałas a przemówienia zazwyczaj odbywają się w dużych, nieakustycznych salach, gdzie dominuje pogłos. Takie warunki pracy dodatkowo wymagają profesjonalnego przygotowania.

Dlatego, biorąc pod uwagę wszystkie praktyczne aspekty emisji głosu, mogące znacznie wzbogacić nasze kompetencje społeczne i zawodowe stworzyłam autorski program warsztatowy „Na głos”. Łączy on w sobie niezbędne elementy teorii, ale głownie stawia na część praktyczną.

W rezultacie, w idealny sposób odpowiada on na potrzeby tych, którzy marzą o perlistej wymowie i przemawianiu do tłumów…ale nie wiedzą od czego zacząć.

W skrócie warsztat emisji głosu „Na głos” sprawi, że mówienie stanie się przyjemnością!

Dla kogo szkolenie?

Dla wszystkich tych, których praca polega na intensywnym, głośnym mówieniu. Szczególnie polecane jest osobom, chcącym rozwijać własne kompetencje głosowe dla umiejętnej prezentacji słownej, budującej wizerunek własny oraz reprezentujący obraz firmy.

Po co?

Aby nauczyć się mówić tak, jak chcemy być słyszani . Czyli z przyjemnością, zdrowo i co najważniejsze, zgodnie z naszą intencją. Także po to, aby w codziennej praktyce posługiwać się s technikami emisji głosu, tworząc prezentacje, prowadząc wykład, rozmowę z klientem.

Jak?

Szkolenie prowadzone jest w formie treningu przeplatanego interesującym wykładem teoretycznym oraz wiedzą do praktycznego zastosowania pod kątem specyfiki zawodowej.

Na warsztat pójdą takie kluczowe dla emisji głosu tematy jak;

  • techniki oddechowe,
  • techniki operowania oddychaniem przeponowym
  • podparcie oddechowe przy użyciu mięśni przeponowych dla pełnego
  • wydobycia donośnego głosu
  • mówienie wyraziste i ekonomiczne,
  • dykcja i estetyka mówienia,
  • kultura żywego słowa
  • opanowanie tremy i nieśmiałości
  • kontrola stresu i męczliwości przy długotrwałym mówieniu,
  • higiena głosu.

A co później?

Najważniejsze korzyści płynące z zajęć to nabycie umiejętności operowania własnym głosem zgodnie z zapotrzebowaniem, mówienie wyraziste, budzące zainteresowanie słuchaczy, a także opanowanie stresu i tremy poprzez odpowiednie techniki emisyjne i oddechowe, usprawnienie całego aparatu mowy.

 

Teraz każdy może :

  • udoskonalić barwę głosu tak, by odzwierciedlał własną osobowość,
  • usłyszeć swój pełny głos oraz zbadać sytuacje gdy się go traci,
  • mówić głośniej, wyraźniej, bez zmęczenia
  • być lepiej słyszanym, poznać zasady dykcji i artykulacji
  • zapoznać się z technikami pracy z głosem i dowiedzieć się jak
  • korzystać z nich zgodnie z indywidualnymi potrzebami
  • przemawiać bez tremy, jasno i wyraziście
  • bezpiecznie poeksperymentować pod okiem kompetentnej ale i
  • sympatycznej prowadzącej
  • dbać o głos, pozbyć się uporczywej chrypki, poznać zasady
  • higieny głosu
  • śmielej komunikować się z innymi
  • nabrać pewności siebie

Oto odpowiedzi na ważne pytania, które może zechcą zadać uczestnicy:

Może nie da się zmienić mojego głosu, więc po co się tym zajmować?

Tak, głosu nie da się zmienić, można jednak poprzez ćwiczenia i regulację świadomości uzyskać jego piękne i głębokie brzmienie.

Może zwyczajnie mam wadę wymowy i lepiej udać się do logopedy? Czy osoba prowadząca jest kompetentna?

Tak, z poważnymi wadami wymowy należy udać się do specjalisty. Jednak większość nieprawidłowości wynika raczej ze złych nawyków łatwych do skorygowania pod okiem doświadczonej osoby.

Czy w trakcie krótkich warsztatów mogę opanować tremę i stres, które od dawna odczuwam?

Oczywiście. Właśnie tak zostały zaprojektowane warsztaty, aby w krótkim czasie osiągnąć jak najwięcej. Zdziwicie się, jak proste metody, zainspirowane technikami aktorskimi, szybko pokonują tremę i stres.

Może efekty warsztatów nie będą trwałe?

Nie będą, jeśli postanowicie zapomnieć o wszystkim zaraz po wyjściu. Zaprezentuję ćwiczenia utrwalające oraz zasady higieny głosu do wykorzystania na co dzień, Które znakomicie utrwalą nabyte umiejętności.

Podobno na warsztatach emisji głosu wykonuje się niekonwencjonalne ćwiczenia, może będą zbyt trudne lub ośmieszające?

Tak, ćwiczenia mogą być niekonwencjonalne i z pewnością okażą się zbyt trudne, jeśli nie masz choć odrobiny poczucia humoru. Jeśli jednak pojawiające się bariery zostaną przełamane w trakcie zajęć, te w życiu codziennym i zawodowym nie wydadzą się już aż tak trudne!

Czy istotnie można stać się lepszym pracownikiem znając zasady emisji głosu?

Można! Jeśli Twoja praca polega na wielogodzinnym mówieniu, a robisz to nieumiejętnie z pewnością szybko się męczysz i towarzyszy Ci uczucie napięcia. Eliminując chociażby to, zyskujesz energię, która z pewnością przełoży się na jakość pracy.

Zajęcia poprowadzi Izabela Skrypuch – aktorka, logopeda,trenerka emisji głosu, prowadząca autorskie warsztaty oraz sesje indywidualne, absolwentka Studium Umiejętności Osobistych Trenera i Lidera z certyfikatem coacha.

Cele warsztatu:

  • poznanie przez uczestników elementarnych zasad prawidłowego posługiwania się głosem
  • uświadomienie sobie najczęściej popełnianych błędów utrudniających swobodne i skuteczne operowanie głosem
  • poznanie ćwiczeń usprawniających funkcjonowanie aparatu oddechowego, fonacyjnego i artykulacyjnego
  • poznanie skutecznych i bezpiecznych metod eksploatacji głosu
  • poznanie technik relaksacyjnych niwelujących napięcia nagromadzonego w głosie i ciele

Korzyści :

  • Zbudowanie nowych nawyków oddechowych i głosowych
  • Umiejętność pracy z napięciami w ciele
  • Kierowanie własnym głosem w sytuacjach trudnych
  • Umiejętność pracy głosem w rozmowach i prezentacjach
  • Opanowanie tremy i stresu
  • Zmniejszona podatność na infekcje w okolicach gardła i krtani
  • Wyższa kultura mówienia

Program warsztatu:

Wykład teoretyczny

  1. Podstawy emisji głosu czyli jak powstaje głos i jak z niego prawidłowo korzystać.
  2. Wiedza teoretyczna w pigułce o budowie i funkcjonowaniu głosu.
  3. Omówienie najważniejszych elementów układu oddechowego, układu
  4. fonacyjnego i aparatu mowy.
  5. Rozluźnienie jako klucz do naturalnej emisji głosu.
  6. Psychologia głosu czyli jak pracować ze stresem i tremą.

Trening praktyczny

  1. Nauka poprawnego oddychania i praca z przeponą dla wzmocnienia barwy głosu.
  2. Praktyczne ćwiczenia emisyjne wzmacniające głos i rozluźniające krtań.
  3. Wyzwolenie głosu poprzez odpowiednio dobrane techniki głośnego i wyrazistego mówienia.
  4. Praca nad samogłoskami dla szybkiej poprawy wyraźności werbalnej.
  5. Ćwiczenia dykcyjne czyli łamańce języka.
  6. Impostacja czyli ustawienie głosu oraz sztuka modulacji dla odpowiedniego wywierania wpływu społecznego.
  7. Higiena pracy z głosem, czyli jak dbać o głos dla zdrowego mówienia.

Czas trwania : 4,5/5 h

Cena 180zł/os

Kontakt izaskrypuch@gmail.com tel. 884 761 0

Praca głosem. Czy mówienie nie męczy?

Praca głosem, to praca jak każda inna. No, może nie całkiem.

Jako trener emisji głosu często spotykam się z obiegową opinią, że mówienie nie męczy. Wiele osób uważa, że rozmowa nie jest jakąś wielce skomplikowaną czynnością. Przecież spotykamy się ze znajomymi właśnie po to, aby sobie pogadać. Przy kawie, czy do bladego świtu. Jeśli tylko jest z kim, można mówić bez końca.

Dlaczego miałoby to być męczące?

Uważasz, że mówienie nie męczy? A jednak!

Długotrwałe, intensywne mówienie po prostu męczy. Fachowo określane jest jako praca głosem, choć niekoniecznie musi być intratna finansowo. Najczęściej jednak jest.

Jeśli jesteś nauczycielem, wykładowcą, tłumaczem, pilotem wycieczek, przewodnikiem miejskim, prowadzisz szkolenia lub w inny sposób twoja praca związana jest z mówieniem, z pewnością po całym dniu zajęć, czujesz ogromne zmęczenie.

Dzieje się tak ponieważ pracując głosem, mocno aktywizujesz struny głosowe, aparat mowy oraz cały układ oddechowy, który często zużywa się znacznie szybciej, niż przypuszczamy.

Dlaczego mówienie jednak męczy?

Tworzenie dźwięku wymaga skoordynowanej pracy poszczególnych grup mięśniowych : mięśni oddechowych, głosowych i artykulacyjnych. Mięśnie te, podobnie jak wszystkie inne w naszym ciele jak, podlegają zjawisku fizjologicznemu zmęczeniu.

Po dłuższym mówieniu jakość wypowiedzi zaczyna spadać, oddech ulega spłyceniu i, aby zachować tą samą dynamikę mówienia co wcześniej, nieświadomie napinamy mięśnie krtani.

Objawia się to tzw. chorobami zawodowymi, o których dobrze wiedzą chociażby nauczyciele. Nieustanne chrypki, męczliwość głosu, suchość w ustach, drapanie w gardle, obniżenie barwy i zaniki głosu- nie wynikają z przeziębienia czy grypy. To typowe objawy nadmiernego forsowania i jego nieprawidłowego używania aparatu mowy.

Warto dodać, że pod wpływem zmęczenia, stopniowo zniekształca się także brzmienie głosek, czyli zmniejsza się dykcyjna poprawność wypowiedzi. Mówiąc prościej, zaczynamy leciutko „bełkotać”.

Najczęstszym odruchem przeciwdziałania temu zjawisku jest znowu bezwiedne natężanie krtani. Zamiast zrobić przerwę, odpocząć i rozluźnić zmęczone mięśnie, „ciśniemy” jeszcze bardziej, co w długofalowym efekcie może prowadzić nawet do okresowej afonii lub powstania guzków na strunach głosowych.

Aby uniknąć całej gamy tych dokuczliwych objawów, warto zadbać o odpowiednią profilaktykę. Stosując zasady higieny głosu, a także wdrażając ćwiczenia wzmacniające, możesz cieszyć się pięknym i zdrowym głosem

Praca głosem dla wtajemniczonych.

Ciekawostką z pewnością jest fakt, że foniatrzy, czyli lekarze zajmujący się fizjologią oraz patologią głosu, zgodnie twierdzą, że głos ludzki przystosowany jest do pracy przez zaledwie trzy godziny dziennie. Po upływie tego czasu, dla utrzymania zdrowia i zasad higieny głosu, wymagany jest niezbędny odpoczynek.

 Trzy godziny? Poważnie? To przecież bardzo mało.

Z pewnością większość z Was uśmiecha się z przekąsem czytając te doniesienia, ponieważ operuje głosem dzień w dzień i to zdecydowanie dłużej.

Oczywiście dane te, to statystyczne uśrednienie.

U kogoś, kto naturalnie wyposażony jest w mocny, odporny głos męczliwość głosu będzie obniżona, a czas pracy tym samym dłuższy. Natomiast dla osób o delikatniejszej konstrukcji i trzy godziny mogą okazać się zbyt długie.

Należy indywidualnie uwzględnić aktualny stan zdrowia, warunki pracy oraz otoczenie. Hałas, otwarta przestrzeń, zakurzone pomieszczenie, duże audytorium, to wszystko czynniki, które skracają bezpieczny czas pracy głosem.

A jednak stereotypy!

Wiem, że mogą zdać się na nic powyższe ostrzeżenia. Sądzimy, że mówienie nie męczy i kropka. Ktoś, kto twierdzi inaczej albo się do tego nie nadaje, albo nie posiada w tym kierunku talentu i basta.

Wiadomo już, że przekonania te, są głęboko błędne. Wszystkie osoby profesjonalnie i zawodowo operujące głosem w pracy np. aktorzy, estradowcy, lektorzy, spikerzy, radiowcy itd. trenują i dbają o własny głos.

Często pokutuje też wizja tzw.”paplających przyjaciółek”. Jako kobieta stanowczo protestuję. Plotkowanie nie ma płci! 😉

Oczywiście mam tu na myśli wszelkiego typu sytuacje towarzyskie, kiedy to w przyjacielskiej atmosferze rozmawiamy sobie do woli. Czy dokucza nam później zmęczenie, chrypka czy ból gardła…ależ skąd!

Dlaczego zatem po zwykłej rozmowie nie, ale już np. po przeprowadzonej prezentacji owszem, czujemy zmęczenie głosu?

Przestań się napinać!

Odpowiedź znajdziemy w fizjologii, w tym wypadku w napięciach mięśniowych.

Kiedy rozmawiamy z kimś bliskim, pozostajemy rozluźnieni, często śmiejemy się, podwyższając poziom endorfin i tym samym rozluźniamy się jeszcze bardziej. W kameralnym gronie słuchaczy, nie musimy mówić głośno, ani wkładać wysiłku w wyrazistość mówienia.

Wystarczy tylko zmienić otoczenie, z prywatnego na zawodowe, powiększyć audytorium i dodać trochę stresu, by już za chwilę poczuć zmęczenie głosu. Jest to, w pewnym sensie zjawisko zupełnie normalne i wręcz wymagane. Maksymalnie zrelaksowani, nie mielibyśmy ani ochoty, ani determinacji do pracy. Musimy być trochę napięci, zwarci i gotowi aby skutecznie działać.

Ale pamiętaj- tylko trochę!

Dlatego, aby mówić długo i zdrowo, warto wziąć pod uwagę owe bezpieczne trzy godziny pracy głosem. Niezbędne będzie także wprowadzenie do codziennej rutyny zasad higieny głosu:

  • przerwy w mówieniu
  • milczenie
  • ćwiczenia rozluźniające
  • ćwiczenia oddechowe
  • dbanie o prawidłową postawę ciała

Masz pytanie?
Iza Skrypuch – trener emisji głosu chętnie odpowie!

Fałszowanie nie istnieje!

Fałszowanie nie istnieje! 

To już naukowy fakt, o którym zapewne nie wiesz, a dotyczy osób, które potocznie nazywamy „fałszującymi”. Od teraz jasno i bez wątpliwości można stwierdzić, że fałszowanie nie istnieje!

Profesor Steven Demorest, ekspert od edukacji muzycznej na Uniwersytecie Northwestern, przeprowadził na ten temat ciekawe badania. Ich wynik jednoznacznie wskazuje, że śpiewanie jest kompetencją, którą każdy może posiąść. Wykładowca dodaje także z absolutną pewnością, że

Fałszowanie nie istnieje!

To wspaniała informacja, zwłaszcza dla tych, którzy do tej pory z uporem twierdzili, że „słoń nadepnął im na ucho”, „nie mają słuchu”, czy zwyczajnie „fałszują”.

Wszyscy, którzy z różnych powodów posiadają kompleksy związane z własnym głosu, będą mogli teraz spojrzeć na problem z zupełnie nowej perspektywy.

Badania prof. Demoresta to dla mnie nieoceniony atut w codziennej pracy jako trenera emisji głosu. Do tej pory, motywując klientów, korzystałam głównie z doświadczenia. Wskazywało ono jasno, że w pracy nad własnym głosem, pozytywne rezultaty i to bez względu na poziom wyjściowy, uzyskały głównie te osoby, które ćwiczyły i uczestniczyły w zajęciach regularnie.

Fałszowanie nie istnieje! To nie tylko moje zdanie, to naukowy fakt!

Prof. Demorest twierdzi, że wiele osób zbyt głęboko bierze do siebie pierwsze nieudane próby wokalne i zaprzestaje dalszych eksperymentów.

A przecież im częściej będziesz śpiewał, tym lepiej będzie ci to wychodziło – stwierdza ekspert i dodaje – nikt nie oczekuje od początkującego skrzypka, że od razu pięknie zagra. Na to potrzeba czasu.

Steven Demorest

Dlatego warto zwrócić uwagę, że fałszowanie oraz inne negatywne przekonania na temat własnego głosu działają na nas niczym samospełniająca się przepowiednia.

Uważamy, że jeżeli coś nie wychodzi nam najlepiej, nie warto się tym zajmować. Przestajemy i w rezultacie, faktycznie nie wychodzi nam to najlepiej.

W przypadku głosu, jeśli zrezygnujemy ze swobodnego wydobywania dźwięków, w konsekwencji doprowadzimy do zaniku tej umiejętności.

Badania naukowe dotyczące fałszowania.

Przyjrzyjmy się badaniom, w których udział wzięły przedszkolaki, szóstoklasiści i studenci. Proszono ich o powtórzenie wcześniej usłyszanej melodii. Okazało się, że uczniowie (jako starsi od przedszkolaków) wypadli naturalnie lepiej. Zaskoczeniem były jednak rezultaty dorosłych, których wyniki zbliżone były do… przedszkolaków.

Naukowcy interpretując efekty badań sugerują, że osoby „fałszujące”, bądź za takie przez innych uznane, przestają rozwijać się na polu emisji głosu. Faktycznie daje to efekt „fałszowania”, ale o zupełnie innym podłożu niż uznawano do tej pory.

Dlaczego fałszujemy?

Obiegowo sądzi się, że śpiewanie, czy estetyczne mówienie to dar, który jedni posiadają, a inni nie. Eksperci z Northwestern University obalają ten mit. Zachęcają przy tym do pracy własnej, w duchu popularnego hasła, że „trening czyni mistrza”.

Badacze dodają, że możliwości strun głosowych warto rozwijać także dlatego, ponieważ przyczyniają się do ogólnego wzrostu kompetencji werbalnych. Dodatkowo usprawniają czytanie, a także pomagają przy nauce języków obcych.

Z kolei naukowcy z Emory University dowiedli, że czynny kontakt z muzyką spowalnia starzenie się mózgu, poprawia pamięć i podnosi poczucie pewności siebie.

Jest również błogosławieństwem dla ciała. Zdaniem profesorów z University of London, to swoisty aerobik. Śpiewając czy intensywnie mówiąc, uruchamiamy główne partie mięśni (np. mięśnie brzucha) i zwiększamy tym samym dopływ tlenu do krwi.

Śmiało zaryzykuję stwierdzenie, że wyniki badań można odnieść także do wielu innych aktywności życiowych.

Często wierzymy w magicznie i niesprawiedliwie dystrybuowane talenty. Zapominamy, że za wybitnymi osiągnięciami w sporcie, nauce czy w muzyce właśnie, stoją lata rzetelnej pracy.

Talent nie istnieje!

Czy zatem istnieją predyspozycje? Ktoś od urodzenia może wykazywać zdolności w określonym kierunku, a ktoś inny nie?

Może tak, a może nie.

Tą ambiwalentną odpowiedzią sugeruję, że wszelkie uogólnienia są mało pomocne. Znamy przypadki zaprzepaszczonych talentów i wielkich sukcesów mimo przeciwności.

Konstruktywna konkluzją nich będzie to, że wszystko jest w naszym zasięgu, pod warunkiem, że tego chcemy i poświęcimy na to odpowiednią ilość czasu.

Dlatego jeśli chcesz pracować nad własnym głosem, pod kątem pięknego mówienia czy śpiewu, nie ma już wykrętów.

Jest to możliwe i zależy tylko od Ciebie!

Z kolei od siebie dodam, że praca nad głosem wcale nie musi być ciężką harówką. Bo choć owszem, wymaga dyscypliny, jest przy tym przyjemna i daje mnóstwo satysfakcji!

Iza Skrypuch, trener emisji głosu

Dieta na dobry głos.

Dieta na dobry głos nie musi polegać wcale na wymyślnych i drogich suplementach. To proste zasady, które posłużą na zdowie całemu organizmowi.

Moda na zdrowe odżywianie to już nie tylko moda, to styl życia i trudno z tym polemizować. Chcemy być przecież szczęśliwi, sprawni i oczywiście jak najdłużej młodzi.

Czy istnieje dieta na dobry głos?

Procesowi starzenia podlega nie tylko nasza skóra, ale także stan narządów wewnętrznych, w tym strun głosowych, choć naturalnie łatwiej to usłyszeć, niż zaobserwować gołym okiem.

Na szczęście istnieje dieta na dobry głos!

Oczywiście spożywanie określonej grupy produktów musi być regularne, aby przyniosło dobry i długofalowy efekt.

Sprawdź o co można wzbogacić codzienny jadłospis, a czego należny zdecydowanie unikać!

Dieta dla osoby pracującej głosem jest bardzo podobna do diety… sportowca! Dlaczego? W procesie tworzenia się głosu biorą udział poszczególne grupy mięśniowe; układu oddechowego, układu fonacyjnego i artykulacyjnego.

Obowiązują tu zatem zasady jak w każdym sporcie, trening czyni mistrza. Pamiętaj też, że regeneracja mięśni zachodzi tylko w spoczynku, a głównym budulcem mięśni jest białko!

Jako wegetarianka polecam wzbogacić menu o pełnowartościowe białko roślinne z całym bogactwem aminokwasów, które znajdziesz min. w :

  • wszelkich produktach sojowych (tofu, mleko sojowe, tempeh, koltletach itd,)
  • zbożach (ryż, makarony, pełnoziarniste pieczywo)
  • roślinach strączkowych (fasolka, ciecierzyca, soczewica),
  • orzechach i nasionach (pestki dyni, sezam, migdały).

O co jeszcze warto wzbogacić dietę na dobry głos?

Oczywiście powinna być też bogata w warzywa, owoce (przeciwutleniacze), oraz wysokiej jakości oleje: z oliwek, z pestek dyni, lniany, kokosowy, które zawieją dużo witaminy E, znanej jako witamina młodości. Jest ona niezastąpiona w procesie regeneracji błon śluzowych (gardło, krtań) i dodatkowo, pomaga także utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia tych organów.

Czego unikać ?

Przede wszystkim wszelkich nadmiarów i intensywności! Pokarmów zbyt zimnych, czy zbyt gorących. Napoje gazowane szkodzą gardłu podobnie jak w dużej ilości kawa, czy herbata- podrażniają i wysuszają!

Jesz te produkty? Uważaj, możesz mieć problemy z głosem!

Kontrowersyjnym składnikiem diety, także tej dla mówców i wokalistów jest laktoza. Zdania co do wpływu krowiego mleka na nasz ogólny stan zdrowia są podzielone i nie ma pełnej jasności w tym temacie.

Faktem jest jednak to, że laktoza, poprzez pobudzenie enzymów już w pierwszym etapie trawienia tj. w jamie ustnej, wpływa na zwiększenie i gęstość śluzu, także tego we wnętrzu gardła, krtani i w ustach.

Suchość gardła jest nieprzyjemna, ale nie na nic gorszego od nadmiaru płynów utrudniających mówienie i poprzez zaleganie na fałdach głosowych, utrudniających także prawidłową emisję głosu.

Woda zdrowia doda!

Dieta na dobry głos to przede wszystkim woda. Dla osoby dużo mówiącej w ciągu dnia i zawodowo operującej głosem 2 lity wody dziennie nie będzie nadmiarem.

Do dziennego bilansu płynów nie możemy jednak zaliczyć herbaty czarnej, zielonej, ani też kawy. Zawierają one kofeinę (kawa) lub jej pochodną teinę (herbata). W odpowiedniej ilości substancja ta działa, wiadomo- pobudzająco i stymulująco, dlatego też chętnie po nią sięgamy.

Jednak w nadmiarze po prostu nas odwadnia a tego właśnie chcemy uniknąć. W procesie odżywiania organizmu, do błon śluzowych (czyli min. wnętrza gardła i krtani), podobnie jak i do skóry, woda dostarczana jest na końcu.

Musimy jej więc dostarczyć jej niejaki nadmiar aby narządy te, mogły zostać dobrze nawilżone. Jest to także jedna z podstawowych zasad higieny głosu.

Jednak kłopot z wodą jest taki, że szybko odparowuje.

Jak wiemy ciężko jest dostarczyć wodę do skóry z zewnątrz (oczywiście oprócz jej picia). Długa kąpiel nie nawilży skóry-wręcz odwrotnie, może spowodować znaczne jej wysuszenie. Dlatego w kosmetyce stosuje się formuły kremowe i emulsyjne. Prócz wody czy ekstraktów roślinnych zawierają one także oleje, które tworzą warstwę okluzyjną na skórze. To ona zabezpiecza naskórek przed nadmierną utratą wody i pozwala działać cennym składnikom odżywczym dłużej.

Dlatego też jednym z ciekawszych trików przed dłuższa rozmową czy wystąpieniem publicznym, będzie rozgryzienie zwykłej kapsułki z witaminą E lub A. Zabezpieczy ona naszą jamę ustną i gardło przed nadmiernym wysuszeniem w trakcie mówienia.

W diecie dobrej na głos, podsumowując, ważne jest przede wszystkim zbilansowane, zdrowe podejście i dużo, dużo wody. Zachęcam także do indywidualnej obserwacji własnych reakcji strun głosowych na określone pokarmy i wybieranie tylko tych, które nam służą.

Jak nagrać podcast?

Jak nagrać podcast?

Sprawdź 5 porad zanim włączysz play!

Aby nagrać dobry podcast, trzeba posłużyć się nie tylko znajomością technik nagrywania dźwięku, ale przede wszystkim zasadami prawidłowej emisji głosu.

Hasło „emisja głosu” na ogół kojarzy się z dziedziną wokalną lub aktorską. Czyli czymś odległym i pozornie mało przydatnym w codziennym życiu.

Jednak przy nagrywaniu podcastu, szybko okaże się, że nic bardziej mylnego!

Popularyzowana w internecie idea dzielenia się wiedzą i doświadczeniem jest szczytna. Sama prowadzę blog na temat emisji głosu. Udostępniam porady i ćwiczenia, a część z nich właśnie w formie nagrań.

Chętnie korzystam także z podcastów innych blogerów, zwłaszcza tych technicznych, tłumaczących działanie danego programu czy aplikacji.

Wszystkim, którzy nagrywają takie tutoriale dziękuje z całego serca, oszczędziłam dzięki nim mnóstwo czasu i … nerwów.

W ramach wdzięczności, zebrałam kilka najbardziej skutecznych podpowiedzi, jak nagrać dobrej jakości podcast tak, aby skutecznie trafił do odbiorców.

Zrobione jest lepsze od idealnego!

Wiele osób wstrzymuje się z tworzeniem i udostępnianiem materiałów, póki nie osiągną absolutnie profesjonalnej jakości. Powiedzmy sobie szczerze, że coś takiego nie istnieje!

Najczęściej jest to twór naszej wyobraźni, kamuflujący lęk przed krytyką i porażką.

Na idealną jakość trzeba zapracować. Najczęściej metodą prób i błędów, okupioną wieloma pomyłkami, bo to one właśnie zmieniają amatora w profesjonalistę.

Mikrofony za mamony!

Często zastanawiamy się, jak nagrać podcast, kiedy nie dysponujemy dobrej jakości sprzętem? Zwróćmy uwagę, że pytanie to, utrzymane jest w duchu blokad, powstrzymujących nas przed działaniem.

Na początek naprawdę nie potrzebujemy studia nagrań. Nie musimy mieć nawet mikrofonu. Dźwięk, możemy spokojnie nagrać na laptopa lub na zwykły dyktafon w telefonie, po czym oszlifować go posługując się np. darmowym programem do obróbki dźwięku.

Osobiście polecam program Audacity. Dzięki niemu możemy zredukować szumy w tle, wzmocnić tonację czy podbić ogólną jakość nagrania.

Program wygląda profesjonalnie, ale nie obawiaj się, że sobie nie poradzisz- jest wiele pomocnych podcastów na ten temat!

Jak nagrać podcast? Postaw na treść!

Skoro strona techniczna jest już za nami, czas na najważniejsze, czyli treść i przekaz werbalny.

Pojawia się pytanie jak nagrać podcast dobry merytorycznie?  Nie zapominajmy, że to treść jest najważniejsza.

Użytkownicy szukający określonych informacji będą wdzięczni, kiedy ją znają, nawet jeśli będzie lekko „trzeszczaca”. Zdecydowanie gorzej, jeśli będzie… niezrozumiała.

Sądzimy, że jeśli posiadamy wiedzę w danej dziedzinie, wystarczy usiąść, włączyć play i ….mówić.

Nasza uwaga nie jest jednak tak podzielna, aby starczyło jej na prawidłowy dobór słów, regularne lecz nie monotonne tempo mówienia i jeszcze na radzenie sobie ze stresem płynącym z samego faktu nagrywania. Na dobrą dykcję zwykle już nie wystarcza. Zatem…

Jak nagrać podcast?

1. Przygotuj tekst nagrania

Mamy tendencje do rozgadywania się. Idziemy na żywioł. A efektów często doświadczamy sami, kiedy to np. w 10-minutowym nagraniu, dopiero w 8 minucie odnajdujemy pożądane informacje. Frustrujące, prawda?

Dlatego poświęć chwilę aby spisać cały skrypt planowanego nagrania. Następnie, przeczytaj go na głos, ze 2,3 razy, dokonaj niezbędnych poprawek i przeczytaj ponownie.

Dzięki temu zyskasz pewność, że to co chcesz powiedzieć, zostanie przekazane w najlepszej i skondensowanej formie.

Owszem, jest to czasochłonne, ale potraktuj to jak dobrą inwestycję!

2.Dykcja.

Gotowy tekst należy przećwiczyć także pod kątem dykcyjnym. Nie po to przecież poświęciliśmy czas, aby go tak zgrabnie ułożyć, by teraz wymamrotać go pod nosem, prawda?

Dlatego zachęcam do spróbowana ćwiczenia z korkiem . To najefektywniejszy sposób na szybką poprawę dykcji, z którego korzystają także profesjonalni lektorzy.

3. Do licha, uśmiechnij się!

To najprostsza rada dla wszystkich pytających jak nagrać podcast. Sami pewnie zwróciliście uwagę, jak wiele nagrań mówionych jest smutnym, monotonnym głosem.  Może faktycznie depresja to chorobą cywilizacyjną i zmora naszych czasów, ale… bez przesady!

Ten zanik emocji manifestujących się w głosie, to nic innego jak trema. Często sama świadomość nagrywania już działa blokująco, zabiera całą naturalną urodę i ekspresję głosu. Nie próbujmy też być na siłę wyluzowani, zabrzmi to jeszcze gorzej, a efekt będzie sztuczny.

4. Mów do rzeczy, mów do ludzi!

Nie padną tutaj żadne triki jak sobie z tym poradzić. Wypracowanie własnego, spontanicznego stylu wypowiedzi wymaga…wypracowania! To proces, czas.

Ale dla tych, którzy szukają informacji jak nagrać podcast, pomocna może okazać się pewna sugestia, aby wyobrazić sobie w trakcie nagrania, że mówimy do konkretnej, zainteresowanej i przychylnej nam osoby. Pamiętajmy, że zawsze mówimy do ludzi, a nie do bezdusznych monitorów.

 5. Uspokuj się!

Usiądź wygodnie, weź kilka głębszych oddechów, uśmiechnij się i… kliknij play!

Znajdź w tym przyjemność, bo przecież po to to robisz.

 Nie musisz nic nikomu udowadniać, po prostu się dziel.

Niecierpliwe wiercenie się, powoduje zbyt szybkie tempo mówienia. Wpływa także na ruchomą skalę głośności, co jest trudne do skorygowania nawet w profesjonalnym programie do obróbki dźwięku. Twój spokój naturalnie wpłynie na barwę głosu i jak i całą jakość nagrania.

Zatem, czy już wiesz jak nagrać podcast?

Mam nadzieję, że te 5 rad zanim włączysz play z pewnością uchroni przed błędami nowicjusza.